Chińska herbaciarnia w rynku, za empikiem w uliczce.


Ja bym odradzal, chyba, ze ktos spedzil pol zycia medytujac w Tybecie i
odznacza sie nadnaturalna cierpliwoscia. Panieny tam pracujace sa tak
powolne i nierozgarniete, ze az zaczalem liczyc im czas, choc zwykle kocham
przyrode i mam dobre serce :)-przyniesienie karty-25 minut, podejscie po
poproszeniu,ze chcialbym zlozyc zamowienie-20 minut, dojscie do tego,ze w
lokalu nie ma polowy rzeczy, ktore sa na karcie-15 min, doniesienie
filizanki herbaty-40 minut, o tym, ze moja towarzyszka nie doczekala sie
polowy swojego zamowienia, a pani nie raczyla nas poinformowac, ze danej
rzeczy nie ma/nie chce nam jej sprzedac/nie chce jej sie robic,itd. juz nie
powinienem wspominac,bo podobno lezacego sie nie kopie, no ale jak chinska
herbaciarnia, to i chinskie tortury nie powinny byc tym pannom obce...:)
pzdr
L.


· 

Ja bym odradzal, chyba, ze ktos spedzil pol zycia medytujac w Tybecie i
odznacza sie nadnaturalna cierpliwoscia. Panieny tam pracujace sa tak
powolne i nierozgarniete, ze az zaczalem liczyc im czas, choc zwykle kocham
przyrode i mam dobre serce :)-przyniesienie karty-25 minut, podejscie po
poproszeniu,ze chcialbym zlozyc zamowienie-20 minut, dojscie do tego,ze w
lokalu nie ma polowy rzeczy, ktore sa na karcie-15 min, doniesienie
filizanki herbaty-40 minut, o tym, ze moja towarzyszka nie doczekala sie
polowy swojego zamowienia, a pani nie raczyla nas poinformowac, ze danej
rzeczy nie ma/nie chce nam jej sprzedac/nie chce jej sie robic,itd. juz nie
powinienem wspominac,bo podobno lezacego sie nie kopie, no ale jak chinska
herbaciarnia, to i chinskie tortury nie powinny byc tym pannom obce...:)
pzdr
L.


To chyba musiales niezle odrzucac panieny ze do Ciebie nie podchodzily -
norma jest ze wiecej niz minute poczekasz, ale nie zdarzylo mi sie
czekac wiecej niz 5 minut na karte  (chociaz i tak zawsze biore to samo)
a kolejne 10 na zamowienie.


Przed lubelskim ratuszem można podpisać petycję z apelem do premiera Tuska.

Demonstracja poparcia dla Tybetu pod ratuszem
Młodzi ludzie z Lublina, Krasnegostawu i Chełma protestują przeciwko łamaniu praw człowieka, prześladowaniom, represjom i torturom stosowanym przez Chiny w Tybecie.

W petycji do premiera domagają, aby podjął on działania mające na celu się m. in. doprowadzenie do natychmiastowego wpuszczenia dziennikarzy do Tybetu i utworzenia tam międzynarodowej misji obserwacyjnej.

Źródło: Gazeta Wyborcza Lublin

ciekawe czy wznosili hasła precz z komuną i sld-kgb!

poza tym niech zalewają masowo świat swoimi produktami - czy to samolotami czy zabawkami dla dzieci, ale niech zaprzestaną łamania podstawowych praw człowieka!


nie - Tybet to miejsce masowych mordów i tortur gdzie żadne prawa ani NATO ani ONZ ani Unia Europejska nie ma żadnych wpływów na to co się dzieje.

co nie znaczy, że nie chciałbym by polski rząd w ramach protestu ograniczył i zrezygnował z handlu z Chinami

· 

Tybet był teokratyzmem w najgorszym wydaniu. Mnisi uważali ludzi za swoją własność, dla przykładu - klasztor Drepung ze 185 posiadłościami ziemskimi, 25 tysiącami chłopów pańszczyźnianych, 300 olbrzymimi pastwiskami i 16 tysiącami pastuchów. Rodzicom zabierano dzieci i umieszczano ich w klasztorach. Nie było czegoś takiego jak oświata czy służba zdrowia. 700 tys. chłopów pańszczyźnianych na 1 250 tys. mieszkańców zapieprzało dla arystokracji lub lamów. Tortury stosowane przez mnichów były nie mniej wymyślne niż te stosowane przez katolików. Chiny wkroczyły w 1949 roku do Tybetu, w którym trwała rewolta przeciw mnichom. Po kilku miesiącach konfliktu Lhasa porozumiała się z Pekinem i tak ustanowiono Tybet częścią Chińskiej Republiki Ludowej. Tybet nie był dla Chin po prostu kolejną zdobyczą. Pekin zaczął inwestować . Zbudowano fabryki, doprowadzono prąd, wprowadzono obowiązek szkolny dla dzieci w wieku 7-17 lat, doprowadzono kolej. Wyciągnięcie Tybetu z zacofania godnego średniowiecznej Europy zajęło Chińczykom dużo czasu, a teraz mówi się o tym jako o okupacji.
Jasne, że Chiny popełniły wiele błędów, specjalnie czy niespecjalnie, ale z pewnością tamtej sytuacji nie można porównywać do jakiejkolwiek sytuacji z Polski.

Tak, jestem pewny. Bo, primo: jeśli mieliby się brać za Buddyzm to żadnych akcji a'la Tybet by nie było, a Dalejlhama, jako przywódca Buddyzmu i jego wcielenie, nie byłby na wygnaniu.

Sama sprawa Tybetu trochę odbiega od tematu bo może świadczyć jedynie o tym jak traktowani są w Chinach członkowie mniejszości narodowych. Tak czy inaczej trochę poczytałem na necie i wydaje mi się że te tortury są o wiele bardziej prawdopodobne niż na pierwszy rzut oka wydawało.

Aż trudno uwierzyć że takie rzeczy dzieją się na świecie w XXI wieku Wiadomo, tortury są stosowane nie tylko w Chinach ale i gdzie indziej tylko może mniej się o tym mówi. Pamietam artykuł o żołnierzach napadających na afrykańskie wioski dla rozrywki i rabunku - co oni wyrabiają z tamtejszymi kobietami... Historia z artykułu podanego przez Carmille przypomina mi obóz w Oświęcimiu i ogólnie represje podczas wojny w Polsce, a także metody tortur inkwizycji. Najgorsze jest to, ze nic nie możemy na to poradzić, tylko organizować sobie marsze solidarności z Tybetem, które Chińskie władze i tak mają gdzieś.

Nigdzie sobie nie zaprzeczam, chodzi mi o to, że takim działaniem się tylko narażamy i to wszystko. Z kopaniem studni jest tak jak z robieniem interesów z Chińczykami, ja bym im chętnie pomógł zorganizować tą olimpiadę bo nie wiem po co mieszać sport do polityk, czy też robił inne interesy i nie narażał się durnymi strajkami i to wszystko, bo to nam tylko zaszkodzi. I nic nam tu nie wejdzie jak nie będziemy z nikim zaczynać Poza tym nawet jak ma zamiar wejść to wejdzie i zaczynanie z Chinami tylko w tym przeszkodzi. I nie wiem co do tego ma bezstresowe wychowanie, które jest idiotyzmem wymyślonym właśnie przez ludzi którzy nakręcają strajki z postulatami "wolność dla tybetu". BTW ja mam taką myśl, zawsze można wziąć ANTIFE i inne ściero do rzekomej walki z reżimem itd. poprzebierać w stroje mnichów tybetańskich i niech sobie walczą z Chińczykami, a nie chodzą z transparentami między pedałami, lesbijkami i lewicą wkurzając ludzi którzy najchętniej by im obili facjaty, ale niestety waleczne anty-faszystowskie bojówki są otoczone kordonem policji i nic się nie da zrobić, co najwyżej wyłapać po zabawie. Ale racja, temat dotyczy tortur, zawsze można założyć osobny w hydeparku



Film z Tybetu udowadnia kłamstwa chińskiego rządu

Tybetański rząd na uchodźstwie zaprezentował nieznane wcześniej nagrania z zeszłorocznych rozruchów w Tybecie.

Na jednym z filmów widać jak chińska policja i wojsko bije związanych i skutych kajdankami więźniów. Drugi film jest prezentacją ran innych więźniów, otrzymanych w trakcie tortur.

Według informacji tybetańskiego rządu w wyniku samych pobić - a są też zabici od kul i zaginieni - zginęło ponad 220 osób, a ciężko rannych zostało blisko 1300. Zaprezentowane teraz nagranie udowadnia, że chiński rząd kłamał mówiąc o tym, że nie było tortur, ani brutalnego traktowania więźniów. Chińskie MSZ nazwało dokument ONZ, w którym dokumentowano przypadki tortur, porwań i morderstw "nieprawdziwym i oszczerczym", samych członków ONZ-towskiej agendy, którzy go napisali "uprzedzonymi" wobec Chin.

Chińskie władze zaprzeczają, jakoby miały dokonywać jakichkolwiek czystek w Tybecie, i powtarzają, że w marcowych zamieszkach zginęło ponad 20 osób.

Według władz tybetańskich ofiar jest kilkudziesięciokrotnie więcej. Rannych miało zostać blisko 7 tysięcy osób, a porwanych przez wojsko i wywiezionych w nieznanym kierunku - prawie 1500.

1
chlopie nie wiesz ilu amerykanie tak naprawde zabili ludzi wiec nie mozesz porownywac tego kto jest gorszy:) nie wiesz co w zamknieciu robi sie z tymi ludzmi, czy sie myle??


Ty nie wiesz ilu naprawde torturuja,tylko cos tu chyba sugerujesz ze torturuja masowa a ja naiwny mysle inaczej.Sugerujesz lae nie wiesz.Sugerujesz bo koncza ci sie argumenty,a przeciez teza ze Ameryka to imperium zla,nie moze zginac.Trzymajmy sie oficjalnych informacji.Oficjalna informacja jest ze dla rosjan mordowanie niewinnych ludzi w Czeczenii to bulka z maslem,ze Chiny od 50 lat represjonuja ludzi w Tybecie,ze w Iraku za Saddama zabijano i torturowano ludzi za to ze mieli niewygodne poglady.To sa fakty.To ze amerykanie tortury maja wpisane w swoj program dzialania to sa twoje spekulacje.

ehe,kazdy kraj ma krew na rekach ale to nie znaczy ze trzeba teroryzowac cywili:)


Tak jest.USA maja to wpisane w swoje taktyke wojenna,oni po prostu kochaja torturowac kobiety i dzieci na masowa skale,nawet zwazywszy na fakt ze kazda taka wpadka jest dla nich upokarzajaca,ze kazda wpadka godzi w ich wizerunek i interesy.Apeluje jednak o inny dobor slow,bo siejesz propagande.Po pierwsze proporcje,po drugie troche bardziej obiektywne podejscie.

Oczekuje tez w najblizszym czasie serie nowych tematow.O zbrodniach rosjan,chincztkow,francuzow itd. bo rozumiem ze jestes fanatycznym obronca praw czlowieka,a tyrady o zbrodniczym uSA to tylko wstep.A moze sie myle?Moze USA to najpodlejszy kraj swiata,a reszta to pikus?

1


20 stycznia Pema Tsepak, 24-letni Tybetańczyk z Czamdo we wschodnim Tybecie został aresztowany za udział w pokojowym proteście z tybetańską flagą. Pema Tsepak zmarł dwa dni później w wyniku obrażeń – bicia i tortur w czasie kiedy był aresztowany.
ratujtybet.org

Tybetański Rząd na Uchodźstwie opublikował w internecie nagrania zrobione w Lhasie po wybuchu protestów 14 marca 2008 roku.
Widać na nich m.in. jedną z ponad 200 ofiar tortur chińskiej policji - Tybetańczyka Tendara. Na nagraniu można zobaczyć, jak Chińczycy wleką schwytanych Tybetańczyków po ziemi. Są skrępowani kajdanami. Policja co raz ich bije.

Na ciałach można zaobserwować ślady tortur. Tybetańczyk Tendar próbował zapobiec biciu przez chińską policję buddyjskiego mnicha w Lhasie.

Nagranie Tybetański Rząd na Uchodźstwie ukazuje ropiejące rany mężczyzny, które nie mogły się zagoić, bo odmówiono mu opieki medycznej w szpitalu wojskowym. Dopiero w katastrofalnym stanie został przewieziony do Szpitala Ludowego. Zabiegi sfinansowała rodzina, ale było już za późno. Tendar zmarł.

Są to pierwsze nagrania wideo potwierdzające stosowanie tortur przez chińskie władze podczas pacyfikacji protestów w 2008 roku. Według informacji Tybetańskiego Rządu na Uchodźstwie, na dzień 31 stycznia 2009, w wyniku bicia i tortur etc. zginęło około 220 Tybetańczyków. Pekin twierdzi, że w Lhasie zginęło 22 ludzi, w większości cywilów. Władze zaprzeczają jednocześnie twierdzeniom, że miałyby dokonywać jakichkolwiek czystek w Tybecie.

----------------------------------

Czyzby sie dopiyro tera obudziyli, bo jakies videou uwidzieli? Prandzi nikt o tym niby nie wiedziou?? Normalni cyrk

Nikt nie jest doksonaly, a Annanda z tego co mi wiadomo
nie zdobyl szybko statusu arahata ( oswieconego ),
no to ze w tybecie sa sale tortur nic nie oznacza, to ze to tybet
nie oznacza ze wszyscy tam biegaja oswieceni, tak samo
w tych klasztorach. Oficjalna wersja co do Buddy mowi
ze sam sobie kazal przygotowac ten smieszny posilek
ktory mowil "ze tylko on moze zjesc", ale to juz moze legenda
a na serio go otrol ktos. No coz, wiele skalan w tym swiecie.
W kazdym badz razie z twoja teraz wypowiedzia ja sie z gadzam,
ale z poprzednia kompletnie nie. Czlowiek oswiecony nie moze
miec skalan, skalania to te wlasnie pryzmaty ktore tworzymy
nie majac kontaktu z rzeczywistoscia. Nie wyobrazam sobie
kogos kto by mial wlasnie kontakt z rzeczywistoscia i robil
np krzywde innym nadal, po co mial by to robic ?

Zreszta, watpie aby ktos kto wpadl na pomysl, ze
juz jest oswiecony byl rzeczywiscie oswiecony,
ktos pisal o tym, nie wiem czy Buddha czy jakis mistrz
Zenu "Jesli uwazasz ze jestes oswiecony, mylisz sie, to tylko
kolejna projekcja twojego umyslu oddzielajaca cie od oswiecenia"
a moze to Demello ? sam nie wiem, nie istotne.

W Wigilię rzecznik praw obywatelskich dr Janusz Kochanowski przesłał ambasadorowi Chin w Polsce Suna Rongimina list w sprawie prześladowań Tybetańczykow.
(...)
'' Jeśli przytoczone, głęboko wstrząsające doniesienia odpowiadają prawdzie, zwracam się z gorącym apelem o zaniechanie praktyk naruszających fundamentalne ludzkie prawa - odstąpienie od stosowania tortur, zarówno fizycznych, jak i moralnych, dostosowanie praktycznie stosowanych w Chinach procedur sądowych do aktów prawa międzynarodowego ratyfikowanych przez Państwo Chińskie, uwolnienie więźniów politycznych Tybetu'' - napisał rzecznik do ambasadora Chin.

Malgos do wielu filmow pomysly z zycia sie czerpie......

I nawet jesli to jest plan filmowy czy fotomontaz pixlowy-czy jak mu tam
Dla mnie nie jest to fotomontaz w tresci.

Takie metody stosowane juz byly przeciwko mniejszosciom narodowym.

Stare-sprawdzone.


czyli.... mialem racje co do autentycznosci tresci przekazanej na tej fotce... ja nie zaprzeczam ze tortury i mord naleza do arsenalu politycznych metod "przekonywania"...

ja tylko twierdze ze W TEJ CHWILI ktos prowadzi medialna wojne wymierzona przeciw Chinom, nie cofajac sie przed takimi wlasnie MANIPULACJAMI...

jak widac na zalaczonym obrazku, Internet nadaje sie doskonale do manipulowania BEZMYSLNYMI MASAMI... to samo zauwazylem w walce ludzi zblizonych do Platformy Obywatelskiej, co ludzie PiSu przegapili koncentrujac sie na walce innymi metodami... teraz ci z PO sa uwazani za ludzi nowoczesnych a tamci za Ciemnogrod...

i tak jest w przypadku obecnej zadymy na linii Tybet + reszta swiata - Chiny....

bo ta "reszta swiata" chce ukryc wlasne problemy i swinstwa zwalajac uwage "bezmyslnych mas" na moderowane z zewnatrz problemy Chin i Tybetu...

podobna zadyma jest tworzona w tej wlasnie chwili na linii Rosja - Gruzja...

dlatego trzeba sie przylaczyc do Greenpeace i walczyc o prawa malych foczek czy wielorybow nieslusznie mordowanych przez japonskich rybakow... bo to jest udowodnione i wiadomo o co chodzi NAPRAWDE...

amen

Wola za Rondem Wolnego Tybetu

Radni warszawskiej dzielnicy Wola jednogłośnie poparli pomysł nadania rondu na skrzyżowaniu ulic Kasprzaka i Prymasa Tysiąclecia nazwy Rondo Wolnego Tybetu. O jej przyjęciu ostatecznie zdecyduje Rada Warszawy.

Pomysłodawcą nazwy dla bezimiennego dotąd ronda jest Michał Kubiak, przewodniczący Komisji Oświaty i Kultury wolskiej rady dzielnicy. Chciałby on, by nazwę nadano przed 5 grudnia. Na ten dzień zaplanowano bowiem przyjazd dalajlamy do Polski.

Szansa na wprowadzenie nazwy w tym terminie jest jednak niewielka. - Wniosek nie trafił jeszcze do rady Warszawy. Procedura zmiany nazwy z reguły trwa ok. dwóch miesięcy od czasu, kiedy go dostaniemy - powiedziała Mariola Rabczon, przewodnicząca podkomisji ds. nazewnictwa ulic rady miejskiej.

Gdy radni Woli przekażą wniosek do rady Warszawy, zaopiniuje go Zespół Nazewnictwa Miejskiego, a następnie podkomisja ds. nazewnictwa ulic. Jeśli obydwie instytucje go poprą, trafi na sesję rady Warszawy.

Radni Woli nadaniem nazwy dla ronda chcą wyrazić solidarność z Tybetańczykami i zaprotestować przeciw łamaniu praw człowieka w tym kraju. Od 1950 r. Tybet okupowany jest przez Chiny.

Działacze na rzecz wolnego Tybetu twierdzą, że od tego czasu drastycznie stłumiono kulturę tybetańską, a tysiące Tybetańczyków siedzą w więzieniach, gdzie są głodzeni i poddawani torturom. Do więzienia można trafić nawet za wywieszenie tybetańskiej flagi narodowej.


10.I.2008
godz.19:00
Tibet: Story of a tragedy
Film ukazuje jakie są konsekwencje ponad 40-letniego panowania totalitaryzmu chińskiego w Tybecie. W 1949 r. aktem niczym nie uzasadnionej agresji, wojsko chińskie wkroczyło do Tybetu zajmując suwerenne państwo i gwałcąc w ten sposób skandalicznie podstawowe prawa narodów. Od tego czasu rząd Chin w Tybecie oddaje się polityce, w której despotyzm, tortury, egzekucje i represje są częścią życia społecznego.

PO FILMIE DYSKUSJA.
PODCZAS PROJEKCJI CIEPŁA KAWA, HERBATA, MOŻE SMAKOŁYKI...

Akurat co do sankcji gospodarczych to się raczej zgadzam.
Jest to dość skuteczne narzędzie wywierania wpływów na politykę danego kraju
(patrz chociażby polityka Rosji przy pomocy Gazpromu),
jednak w przypadku komunistycznych, totalitarnych reżimów
odbije się to głównie na zwykłej społeczności,
bo beton się nie rozkruszy a ludzie będą się musieli uporać z pogorszeniem poziomu życia. Z drugiej strony Chiny doskonale zdają sobie sprawę
ze swojej ogromnej siły gospodarczej i tak łatwo się nie ugną.
Bądź co bądź to oni są od jakiegoś czasu najdynamiczniej rozwijającyc się krajem świata
Akcje informacyjne i lobbowanie na rzecz wolnego Tybetu na pewno nikomu nie zaszkodzą
Mnie osobiście robi się bardzo przykro jak widzę to co od wielu lat dzieje się z Tybetem,
prześladowania ludzi, tortury, wypędzenia, degradacja środowiska naturalnego.
Jako ludzie mamy moralny obowiązek się temu sprzeciwiać, tymbardziej, że Tybek do połowy ubiegłego wieku był niepodległym państwem.
Osobiście przykro mi jest jak słyszę opinie, że to nie nasza sprawa.

karlos dnia Wto 14:30, 18 Mar 2008, w całości zmieniany 1 raz

ŁÓDŹ SOLIDARNA Z TYBETEM

Jutro, 21 marca, odbędzie się pokojowa manifestacja solidarności z Tybetem:
18.00, Pasaż Schillera, (równocześnie z demonstracją pod Pałacem Prezydenckim w Warszawie).

Domagamy się zaprzestania przemocy.

Domagamy się, aby władze Polski głośno wezwały Chiny do przerwania obecnej fali przemocy w Tybecie oraz do przestrzegania praw człowieka w całych Chinach.

Wzywamy tych z polskich sportowców, którzy zdecydują się wystąpić w Pekinie, aby zaakcentowali swoją solidarność z Tybetańczykami i brutalne gwałcenie zasad olimpijskich przez tegorocznego organizatora igrzysk.

Podczas demonstracji będziemy zbierać podpisy pod Pilną Akcją Amnesty International z żądaniem uwolnienia mnichów zatrzymanych po pokojowych demonstracjach w Lhasie 10 marca, którzy są narażeni na tortury i złe traktowanie.

Prosimy o przynoszenie świec/zniczy oraz pomarańczowych (kolor flagi Tybetu) wstążek lub elementów stroju.
Manifestacja nie jest zwoływana przez żadną organizację. Jesteśmy grupą ludzi, którzy nie są w stanie dłużej patrzeć biernie na tragedię Tybetu.

* Zgromadzenie nie jest zarejestrowane. Mamy nadzieję, że odpowiednie służby zrezygnują z wystawiania mandatów.

Forumowiczom, którzy noszą się teraz ze szczytnym zamiarem zmiany kraju radzę nie kierować się w stronę Chin, bo możemy stracić Was nawet na forum
http://serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34180,3130460.html

"Chiny brutalnie okupują Tybet od przeszło 50 lat, regularnie trwają aresztowania i tortury wobec Tybetańczyków i Chińczyków za pokojowe wyrażanie swoich przekonań."

http://ratujtybet.org/ na miejscu Benneta wykasowałbym ten link, w końcu to jest ponad 100mln potencjalnych klientów - to jak Bennet? Tylko nie mów że Cię nie kusi!!!

dawniej "wybitni intelektualiści" kochali komunizm, a obecnie snobują się buddyzm, który akurat w Tybecie oznaczał system społeczny z pogranicza niewolnictwa i feudalizmu. Jakoś za Mongołami i Ujgurami nikt się nie ujmuje.


Zbigniew Romaszewski Twoim zdaniem też "snobuje się na buddyzm"?

Czy "system społeczny z pogranicza niewolnictwa i feudalizmu" (ja bym napisał, że to była zwykła teokracja) upoważnia kogokolwiek (Chińczyków) do totalnej destrukcji tybetańskiej kultury, prześladowań religijnych, tortur i represji?

http://www.gazetawyborcza.pl/1,89010,5069022.html

Inna sprawa, że w tej historii nie ma słowa o tym, że Tybetańczycy nagminnie zabijali narodzone córki, że uprawiają poligynię i poliandrię, o tym, że rządy teokratyczne ciemiężyły naród itd. itp.
Owszem, ich sprawa.
I Broń Boże nie jestem w tej chwili za tym by Chińczycy na siłę ich "udomowili". Zresztą gdy się czyta o torturach itd. to włos się na głowie jeży.
Globalizacja niszczy powoli każdą kulturę. Od położenia geograficznego tylko zależy kto kogo.
Najlepiej ma się Afryka (o ironio - dla nas nie do pomyślenia). W końcu każdy z nas chętnie nakarmiłby głodne Murzyniątko. Tylko czym by się to dokarmianie skończyło gdyby nie bariera naturalna? Czyli strach przed chorobami, muchami, komarami, malarią itd?
Może im jest dobrze tak jak jest? Może gdyby było inaczej mielibyśmy kolejny Tybet?

Dziś pod znakiem decyzji.Mam dość i chcę już szczęśliwego finału.

Czy za złe decyzje trzeba płacić męczarnią czy można je bezczelnie , bez mślenia o innych ludziach zmieniać?

To zależy, co rozumiesz przez męczarnie. Jakoś nie lubię operowania terminami "tragedia", "katastrofa" czy "męczarnia", bo ludzie mają tendencję do nadużywania tych słów. Tragedią jest śmierć członka najbliższej rodziny, katastrofą - śmierć 200 ludzi w wypadku lotniczym, męczarnią - tortury w więzieniu Drapczi w Tybecie. Więc co się stać może złego, jeśli będziesz trwała przy złym wyborze, a co gdy od tego wyboru odstąpisz? Jeśli chcesz sensownej rady, musisz dać więcej danych, bez tego to próba odpowiedzenia przez niewidomego na pytanie o kolory. Bo skutkiem jednej decyzji może być zarówno czerń, biel jak i setki odcieni szrości.

W ciągu ostatnich dni, pokojowe demonstracje setek tybetańskich mnichów z trzech głównych klasztorów w Lhasie przerodziły się w brutalne ataki ze strony władz chińskich wymierzone w demonstrujących. Zginęło już ok. 140 mnichów i cywili, a ponad 1000 zostało aresztowanych...

Tybetański opór wobec opresyjnego chińskiego porządku jest jednocześnie afirmacją prawa do bycia innym - twierdzi, Gabriel Lafitte, doradzający rządowi tybetańskiemu badacz problematyki tybetańskiej z Australii.

Wiedzą, że umrą i są na to gotowi. Tak jak podczas powstań sprzed dwóch i pięciu dekad wielu zginie w celach tajnych więzień po długich torturach.

W chwili, gdy świat już nie będzie patrzył lub nie będzie w stanie patrzeć, Tybetańczycy, którzy ryzykują wszystko, by w roku olimpijskim skupić uwagę świata na hańbie Chin, umrą.

Kliknij podpisać się pod apelem do premiera Tuska


Tylko zważ na to, że:
1. Car dokonał rozbioru Polski parę set lat temu, i Polacy przez ponad wiek walczyli o swoją niepodległość i przedtem posiadali swoje niepodległe państwo.
Słyszałeś o państwie Tybet 100lat temu? 300? 400? Czy w ogóle kiedykolwiek istniało takie państwo? Więc nie porównuj Tybetu, do Polski, gdzie nasza ojczyzna ma korzenie sięgające ponad 1000 lat wstecz.

Tybet też był niepodległym państwem od stuleci. Istnieją wzmianki o królu który w VII wieku wprowadził w Tybecie buddyzm. Fragment z wikipedii:
"W 1207 roku Tybet najechały pierwsze wojska Mongołów. Niedługo potem chan Kubilaj, założyciel dynastii Yuan w Chinach, nadał władzę świecką przełożonym najpotężniejszego klasztoru Sakya. W XIII wieku Tybet został ponownie zjednoczony pod berłem Yuan i według chińskich historyków po raz pierwszy stał się chińskim lennem."
Dodatkowo gdziekolwiek poszukasz informacji o Tybecie znajdziesz regułkę, że Tybet jest okupowany przez Chiny od 1945r.
Dodatkowo stawianie na zastraszanie jakiegokolwiek kraju i jakiejkolwiek ludności nigdy nie jest dobre. "Od rozpoczęcia chińskiej inwazji na Tybet w 1949 roku, w wyniku uwięzienia, tortur lub egzekucji zginęło około 1 200 000 Tybetańczyków – piąta część narodu. "
Nadal uważasz, że niepotrzebnie się buntują?

Palestynczyk juz kiedys to pisalem ale sie powtorze
twoje poglady wskazuja ze to Bush z Blairem odpowiadaja za miliony zagazowanych Kurdow
oni tez pewnie -tym razem z Aznarem i reszta sojusznikow przesladuja narod Tybetanski
jesli dolaczyc do tego te tortury w Chinskich obozach pracy, umierajacych Koreanczykow z Pn jak i przesladowania na Kubie no to fakt Amerykanie to najwieksi zbrodniarze swiata terrorysci mordercy i psychopaci
A teraz zapraszam do tego raju ktory ten idiota Bush uwaza za jakies zagrozenie -np do Korei Pn na wakacje w jakiejs wioseczce gdzie w menu znajdzie sie trawa i woda bo nic innego nie ma-bop potrzeba na defilady dla przywodcy tyrana a po tych wakacjach zycia na zeslanie do USA i jedzenie co sie chce ile sie chce ogladanie czego sie chce itd itp to uznasz ze chyba nienawisc przycmila Ci umysl
pozdrawiam

Po przeczytaniu artykułu Chińskie narzędzia tortur zastanawiam się czym się kierował Komitet Olimpijski dając Igrzyska Pekinowi.

Dodam tylko, że Igrzyska są organizowane pod hasłem "szlachetnego współzawodnictwa i braterstwa wszystkich narodów" - Wikipedia

Wszyscy powinni zbojkotowac olimpiadę w Pekinie

I nie chodzi tu tylko o Tybet. Publiczne egzekucje, tortury czy zsyłanie do obozów pracy bez wyroków są tam na porządku dziennym. Amnesty International oceniało, że w 1996 r. w obozach przetrzymywano od 16 do 20 mln. ludzi, a rocznie umierało w nich około 2 mln. więźniów. W tych obozach przebywali głównie przedstawiciele mniejszości narodowych, wyznawcy religii nie uznawanych przez władze Ch.R.L. czy dysydenci polityczni. Przejawem łamania podstawowych praw i wolności obywatelskich była akcja przymusowej sterylizacji i eksterminacji niektórych mniejszości narodowych, a przede wszystkim Tybetańczyków i Ujgurów. 85% kobiet w Tybecie zmuszono do aborcji, a wiele z nich poddano przymusowej sterylizacji. Nie wspominam już o Placu Tienanmen gdzie przez 2 dni na Placu Niebiańskiego Spokoju zginęło od 2do 5 tys. osób (studentów). I nie mówcie mi że jest to miejsce gdzie ma odbywać się OLIMPIADA

Gustawie Dziękuję, że potraktowałeś poważnie moją wypowiedź.
Nie polemizuję, ale chciałabym sprecyzować
Ale to nie zmienia faktu, że impreza zostanie bezwzględnie wykorzystana do propagandowego promowania chińskiej drogi do potęgi, swoistego "chińskiego snu".

Inni organizatorzy też promowali np. Australia. Tylko nie odbieraliśmy, tego negatywnie bo jest to „nasz” krąg kulturowy.

Osobiście zamiast "konstrukcji psychicznej" użyłbym określenia "kultura".


Nie neguję ale wolę swoje określenie. Nie miałam bowiem na myśli rezultatu historycznej działalności zbiorowej ani wyuczonych zachowań w komunikacji społecznej. Chodzi mi raczej o specyficzny sposób myślenia (trudno mi to określić – może intuicyjna cierpliwość? ale nie wynikająca z bierności).

Gdyby nie naciski Zachodu, rząd pewnie nie zniósłby w latach 90. tortur jako oficjalnej metody przesłuchań.

Czytałam, gdzieś, że to „martwy przepis”, który i tak nie mógłby być przestrzegany we wszystkich kantonach.

Byłem wstrząśniety postępowaniem Kwaśniewskiego, kiedy przyjmował Hu Jintao (dawnego gubernatora Tybetu, dziś prezydenta Chin). Nie tylko zaklejano plakaty i blokowano demonstracje, ale sam Kwasniewski pozwolił sobie na obrzydliwe stwierdzenie (cytuję z pamięci) "Niech różnice w postrzeganiu praw człowieka nie wpływają na nasze stosunki".

??? ten Pan ma ambicje zostać sekretarzem ONZ? Chociaż może to matecznik tego rodzaju typków…

Mimo trwającej w Pekinie olimpiady, chińskie władze niezmiennie represjonują i torturują Tybetańczyków - powiedział składający obecnie wizytę we Francji Dalajlama XIV.
"Z żalem muszę powiedzieć, że idea pokoju olimpijskiego nie jest w żaden sposób respektowana przez chińskie władze w Tybecie" - powiedział duchowy przywódca Tybetańczyków w wywiadzie, udzielonym w sobotę wieczorem francuskiej stacji telewizyjnej TF1.

"W Tybecie nadal też obowiązują ograniczenia w zakresie przepływu informacji i bardzo ścisła cenzura. Cywile są zatrzymywani, torturowani, co w wielu przypadkach prowadzi do ich śmierci. To przejmuje smutkiem" - mówił dalajlama. Dalajlama składa kilkunastodniową wizytę we Francji. W minioną środę spotkał się z grupą parlamentarzystów. Nie ma natomiast planów jego spotkania z prezydentem Nicolasem Sarkozym. W sobotę dalajlama rozmawiał z rywalką obecnego prezydenta w wyborach Segolene Royal, która oznajmiła m.in. iż wybiera się z wizytą do Tybetu.

W środę dalajlama uczestniczyć będzie w otwarciu buddyjskiej świątyni w Nantes w Bretanii. Według niepotwierdzonych informacji, w uroczystości mają m.in. uczestniczyć prywatnie szef dyplomacji francuskiej Bernard Kouchner oraz małżonka prezydenta Sarkozy'ego, Carla Bruni.
onet.pl

artykuł z dzisiejszygo "Gościa niedzielnygo"

Chrześcijaństwo jest dzisiaj najbardziej prześladowaną religią na świecie. To dla wielu szokujące stwierdzenie. A jednak prawdziwe.

Tylko w XX wieku na świecie zamęczono za wiarę ponad 45 milionów chrześcijan. O wiele większa jest liczba wyznawców Chrystusa doświadczających tortur i upokorzeń oraz ograniczania wolności religijnej. W co najmniej 60 krajach odmawia się im prawa do budowania świątyń czy uczestniczenia w nabożeństwach. Od dwóch miesięcy prześladowania dotykają chrześcijan w Indiach (szczegóły opisuje Beata Zajączkowska na s. 16–19).

Nie reagują międzynarodowe organizacje humanitarne ani ONZ. Milczy broniąca praw człowieka Amnesty International. O poszanowanie praw chrześcijan w Indiach nie apelują głośno rządy tak wrażliwych na łamanie praw różnych mniejszości państw europejskich i Ameryki. Dlaczego?

Michael Horowitz, amerykański intelektualista, uważa, że współczesne elity Zachodu, uzbrojone w wiedzę na temat grzechów popełnionych w przeszłości w imię chrześcijaństwa i nieświadome jego roli w dziejach Zachodu, skłonne są myśleć o chrześcijanach jako o prześladowcach, ale nie o ofiarach. Chętnie upominają się np. o prawa buddystów z Tybetu, ale z łatwością odrzucają pogląd, że także chrześcijanie mogą być ofiarami prześladowań. Jak pomóc ginącym w Indiach chrześcijanom? Koniecznie trzeba się za nich modlić!

Kaj tu je tolerancja?

1
...trzy grosze na temat ideollogi w przygodach Tomasza W;

przeczyta łem ostatnio Tomka na tropach Yeti ( )

i utwierdziłem się w przekonaniu ze jakas opiekuńcza ręka czuwał nad poprawnościa polityczną książki...

1 - fragment gdzie bosman biadoli ile w tych kastowych, feudalnych Indiach wyzysku.

mozna to darowac, bo to w końcu tekst i nie wolno zmienaic tego co napisał autor. No chyba że cenzor siedziął za plecami.

2 - przypisy o Kaszmirze, tybecie i jakie to cuda chińscy zbóje tam nawyczyniali uszczęśliwiając tybetańczyków i zagarniając ten kawałek ziemi do swojego molocha...
...usprawiedliwianie błędnych granic w kaszmirze...

chwalenie komunistów za zniesienie tortur(!) szkoda że w przypisie nie ma ani słowa jakie horrory odbywają się w chińskich więzieniach CHRL...

notabene - błędny przypis jakoby Budda był "bogiem" buddystów

dwa - błąd tygrysy to samotniki i nie szlajają się w stadach.

Moim skromnym zdaniem pro-komunstyczne przypisy należałoby zmienić... bo SĄ STRONNICZE i trochę wprowadzają czytelnika w błąd, zwłaszcza młodego. Ja to wychwycam. 13 latrekj może mieć problemy...


Boycott Bells
(To the tune of 'Jingle Bells')

Beat up bishops old, and torture little nuns
Shoot the critics in the head, use a loaded gun
China does it all, oh what loads of fun
If you want to stop these crimes then
Join this boycott, son.....Hey!

Made in China, made in China, by the PLA
Oh what shame it is to buy a teddy bear today
Made in China, made by workers, tied in chains so tight
Oh what shame it is to buy a Hot Wheels car so bright

Beat up bishops old, and torture little nuns
Shoot the critics in the head, use a loaded gun
China does it all, oh what loads of fun
If you want to stop these crimes then
Join this boycott, son.....Hey!

Made in China, made in China, by a little girl
Oh how sad it is to buy a Barbie doll with curls
Made in China, made in China, by workers with no rights
Oh how sad it is to buy some good old Christmas lights

The Liberated Drummer Boy
(To the tune of 'The Little Drummer Boy')

Come they told me
Pa rum pa pa pum
A free Tibet to see
Pa rum pa pa pum
Tibetan people sing
Pa rum pa pa pum
Songs from the mountains ring
Pa rum pa pa pum
Rum pa pa pum
Rum pa pa pum
Help to make it so
Pa rum pa pa pum
Let's get it done
Free to worship now
Pa rum pa pa pum
And speak their own language
Pa rum pa pa pum
Families reunite
Pa rum pa pa pum
The monks and nuns return
Pa rum pa pa pum
Rum pa pa pum
Rum pa pa pum
Respect for human rights
Pa rum pa pa pum
Let's get it done
Little babies born
Pa rum pa pa pum
Born into freedom now
Pa rum pa pa pum
Free to decide their fate
Pa rum pa pa pum
Start now it's not too late
Pa rum pa pa pum
Rum pa pa pum
Rum pa pa pum
Free Tibet right now
Pa rum pa pa pum
It will be done

Violent night
(To the tune of 'Silent Night')

Violent night
Factory night
Children work
Tibetans' plight
In yon sweatshop is mother and child
Chinese guards work them all day and night
Wish they could sleep in peace
Wish they could sleep in peace
Violent night
Prison Camp night
Monks and nuns
Living in fright
Monasteries all empty and cold
No help for the sick and the old
Wish they could live in peace
Wish they could live in peace


To dla stwardniałych serc- fakty z Tybetu. Przeczytajcie koniecznie!
- uwięzienia bez wyroków lub bez sprawiedliwych wyroków za naprawdę pierdoły ( np. posiadanie zdjęcia Dalajlamy)
- tortury ( w tym gwałty, elektryczne pałki itp)- często prowadzą do śmierci lub trwałego kalectwa
- przymusowe aborcje- nawet w 8 miesiącu ciąży( w całych wioskach, na oczach wszystkich są płody do namiotów wrzucane a jak się nie mieszczą- to nawet przed) lub nawet zabijanie noworodków po urodzeniu
- strzelanie do Tybetanczyków próbującuch się przedostac do innego kraju- wynikiem tego że Tybetanczycy nie mogą opuszczac Tybetu- a uciekają przed więzieniem i torturami
- dane z 1996 r. ( obejmują cała ChRL)zapadło 6100 wyroków śmierci z których CO NAJMNIEJ 3500 zostało wykonanych
- obozy pracy- laoagi- najgorsze jakie ludzkość znała- gorsze warunki od sowieckich łagrów i obozów hitlerowskich
- pozbawienie praw religijnych i do samostanowienia
- utrudniony dostęp do edukacji, a przez to do pracy; w pracy zdarza się że występuje dyskryminacja- mniej płacą Tybetańczykom
- to sprawia, że tybetanczycy żyją często jak nędzarze- poniżej ludzkiej godności
- utrudniony dostęp do opieki medycznej- zdarza się, że jedyny lekarz tybetański jest ponad 100 km oddalony i oni muszą taką drogę przez góry pokonywać- jako nedzarze a więc pieszo itp ( mało lekarzy bo małej ilości udało się ukończyć studia)
- mnóstwo dzieci- sierot w sierocińcach- a mnisi którzy uczą ich rodzimego języka i się nimi opiekują są skazywani na śmierć czy tortury
- wykorzystywanie środowiska naturalnego Tybetu i eksploatacja z minerałów

to są fakty które mi przyszły do głowy, fakty znane, a ile jest nieznanych????????

Chiny bardzo brutalnie okupują Tybet, eksploatując ten kraj jak się da i tybetańczyków sprowadzając na dno-jak ktoś nie ma co jeść to nie będzie walczył
tybetańczycy są mniejszością narodową w "swoim" własnym państwie

Pomóżcie! podpiszcie petycję!!!!!

Nie stawajmy za murem obojetności i egoizmu!!!

Czemu tam od razu głupia? Bliska jego buddyjskiemu wyobrażeniu tyle, że dziwnym trafem granice pomiędzy poszczególnymi piekłami zostały zatarte. Sam długo zastanawiałem się jak tu owe filmidło ocenić, ale do jakichś specjalnych wniosków nie doszedłem do tej pory. Jest to w sumie kolejna wersja genialnego i absolutnie kultowego "Jigoku", nomen omen traktowanego przez wielu jako pierwszy film gore w historii, starszy od wybryków pana L. Tutaj mamy jak wspominałem zatarte granice, piekło zaś to rozległa polana na której torturuje się grzeszników. Efekty przy tym typowe jak na tajskie standardy, więc powiewa kiepścizną, acz znalazło się i kilka całkiem udanych ujęć, za sprawą których można przymknąć oko na komputerowe gore. Jeśli już to siła tego dziełka tkwi w grupce niezwykle sympatycznych postaci, da się je lubić, przez co potem zaczyna im się kibicować, a nakreślone są nie najgorzej więc na tym polu nie jest źle. Ciężko mi jest ocenić jak już wspominałem samą wizję piekła stricte, ponieważ przyzwyczajony jestem do jego nieco bardziej klasycznego nakreślenia wedle myśli buddyjskiej, choć jestem europejczykiem i moja interpretacja może być w jakimś stopniu błędna, bądź odległa od wizji ogółu. Z drugiej strony mimo, że w Tajlandii buddyzm jest zdecydowanie religią wiodącą, to w pewnych kwestiach (vide wygląd piekła) może odchodzić od tego jak to jest w Tybecie, czy Japonii. Zwyczajnie nie orientuję się w tych kwestiach, ni kie odłamy są tam praktykowane. Tłumacząc to na zrozumiały język : mamy więc klasyczną wizję katów i ofiar (grzeszników), wyroku wydawanego przez kastę wyższą, tortury, po drugiej stronie punkt wyjściowy do odrodzenia się w lepszej formie istnienia - jeśli nic szczególnego się nie przeskrobało, bądź odpokutowało swoje, bowiem czas przebywania w piekle jest ograniczony... wszystkie czerwono-pomarańczowe filtry, lawa, ognie mogłyby wskazywać na któreś z gorących piekieł, bądź jest to ta przestrzeń przejściowa, naprawdę ciężko to określić. Pomijając przesadzoną, w niektórych momentach fatalną stronę techniczną mamy z pewnością do czynienia z filmem który miał być widowiskowy, dosyć brutalny, miejscami faktycznie naiwny, aczkolwiek postacie są naprawdę dobrze zarysowane i idzie się z nimi identyfikować, a to chyba podstawa. Wreszcie końcówka mogąca wskazywać na to, że wedle twórców filmu (w buddyzmie zresztą również) piekło może być interpretowane jako stan umysłu. Konkludując, ciężko mi to to ocenić, czasu z pewnością nie straciłem, morał niby klasyczny, a technikalia mogę przeboleć. Mimo wszystko polecam zobaczyć i przekonać się samemu, nie taki straszny diabeł jak go malują

To mój pierwszy post więc witam wszystkich na forum.
Przez przypadek znalazłem ten wątek i postanowiłem że poświęcę 15 minut i się zaloguje i spróbuje wyłuszczyć mój punkt widzenia.
W 1951 Armia Ludowo-Wyzwoleńcza z kraju sąsiedniego zajęła Tybet, który był niepodległym państwem. W 1959 w Tybecie wybuchło powstanie narodowe po jego klęsce Dalajlama był zmuszony udać się na emigrację do Indii na której znajduję się do dziś. Wraz z nim Tybet opuściło 100000 Tybetańczyków. Ci którzy zostali w Tybecie zostali narażeni na szykany, obozy pracy(koncentracyjne), więzienie, tortury i śmierć. Dotyczy to zwłaszcza mnichów i mniszek.
Te fakty wywołują u większości ludzi na całym świecie wielkie współczucie dla położenia Tybetańczyków i dużą sympatie dla ich duchowego i politycznego przywódcy XIV Dalajlamy Tenzina Gjatso.
Jednak jest naród w europie który Tybetańczyków rozumie bardziej niż inni, to naród który stracił wolność na 150 lat, wykrwawił się w wielu powstaniach, a kiedy wreszcie odzyskał niepodległość został po 20 latach zdradziecko napadnięty powtórnie tym razem przez 2 sąsiadujące państwa totalitarne. Cierpieniu nie było końca. Po wielu latach walki z systemem totalitarnym udało się tym ludziom odzyskać wolność i od 20 lat żyją w wolnym kraju.
Trudno przecenić w tej walce pomoc jaką ci ludzie otrzymali od papieża Jana Pawła II.
Ciekawe czy ktoś wie o jakim narodzie pisze?
-----
Dla mnie Dalajlama też wygląda egzotycznie, nie wiem czy jest święty czy nie jest, ale wiem że całe swoje życie poświęcił na staraniach które mają pozwolić Tybetańczykom odzyskać wolność. Możliwe że jego starania są naiwne, że musi minąć 150 lat, że świat się musi zmienić, ale ja go rozumiem. Czasami a może szczególnie wtedy trzeba walczyć gdy przeciwnik jest większy, silniejszy i wydaje się niezwyciężony. W ten sposób dajemy innym nadzieje że nie wszystko jest jeszcze stracone. Dalajlama walczy pokojowo, studzi gorące głowy, nawołuje do nie używania przemocy.
Pozdrawiam wszystkich

Cytat: ale wszystko przed nami mam nadzieję, że jednak nie? Chyba, że masz jakieś informacje o szykującym się pogromie?

Cytat: jakieś całopalenia chyba już były były, ateiści komunistyczni w Hiszpanii i Francji nie raz spalili księży czy zakonników. Choć cześciej preferowali nieogniowe tortury, ale równie skuteczne (dlatego Unia Europeska tak czci walczących z Franko i do dziś celebruje ideały Rewolucji Francuskiej). W Rosji stawiano na przeciwieństwo ognia - mróz plus wyrąb drzew minus jedzenie (a właściwie jego brak) były b. skuteczne. Jednak również w mało znanych u nas ateistycznych rządach socjalistycznych w Meksyku palono księżmi. W Tybecie, jak się zdaje, zdecydowanie preferuje się bezogniowe tortury i morderstwa kleru, bo tam wiecie drzewo na wagę złota. Pol Pot też mordował hurtem, ale nie palił, bo drzewo w strefie lasów deszczowych ciężko się pali. Przy okazji ten ateista "made in France" spalił tyle bibliotek, że Aleksandryjska się chowa. W Mongolii co 3 mężczyzna był lamą, po 1 roku rzezi, zostało 100 lamów. Co prawda część niskopostawionych lamów nie zabito, a zresocjalizowano, ale i tak trupów było od groma. Dodam, że w ramach walki o uwolnienie dusz ludu palono/mordowano tenże lud, który nie chciał zabijać księży. Ateistyczni naziści- socjaliści niemieccy palili wszystkich, więc trudno tu mówić akurat o jakichś preferencjach religijnych. W sumie ateistyczno-socjalistyczny ruch ma odfajkowanych tylu ludzi zabitych, że Inkwizycja to jak pinczerek przy mamucie. Ale niestety nie zawsze szło tak dobrze Alende nawalił, miał być jak Castro, Che lub Pol Pot, a tu dał się głupio zabić. I rzesze jego kompanów, trafiły tam, gdzie wzorem Dzierżyńskiego i Che chcieli trafić, czyli do katowni. Tyle, że wbrew swoim nadziejom, znaleźli się nie po tej stronie ławy tortur. Strasznie wredna i podstępna ta katoprawica. Dlatego musimy walczyć dalej i być czujni

Fiasko chińskiej propagandowej akcji specjalnie zorganizowanej dla zachodnich dziennikarzy...

W Lhasie mnisi wołają o pomoc.

"Tybet nie jest wolny", "Dalajlama nie jest winien zamieszkom" - wołało wczoraj kilkudziesięciu mnichów, rujnując propagandową wycieczkę dziennikarzy do Lhasy.

Klasztor Dżokhang w Lhasie. Kilkudziesięciu mnichów podbiega do dziennikarzy, by powiedzieć im, jak naprawdę wygląda sytuacja w Tybecie. Teraz za szczerość czekają ich zapewne więzienie i tortury.

Zapraszając wybrane światowe media do stolicy Tybetu po raz pierwszy od antychińskich protestów sprzed dwóch tygodni, Pekin chciał pokazać, że nie ma powodu robić krzyku o łamanie tam praw człowieka. Oczami dziennikarzy, m.in. "Financial Times", "Wall Street Journal" oraz agencji AP i Kyodo, świat miał się przekonać, że to chiński rząd miał rację w sprawie tłumienia zamieszek w Lhasie. Władze twierdzą, że to jedynie Tybetańczycy napadali i zabijali niewinnych Chińczyków oraz palili ich sklepy, bary, hotele. I że za protestami stoi "klika Dalajlamy", choć przebywający na wygnaniu duchowy przywódca Tybetańczyków zawsze zabraniał stosowania wszelkiej przemocy.

Plan zorganizowanej przez MSZ wycieczki załamał się wczoraj o godz. 11 w trakcie wizyty w klasztorze Dżokhang, głównym sanktuarium buddyjskim w stolicy Tybetu.

Mnichów wzburzyły słowa rządowego administratora klasztoru tłumaczącego dziennikarzom, że Tybet przez wieki należał do Chin. Tybetańczycy uważają, że okupacja zaczęła się od wkroczenia chińskiej armii w 1950 r., choć wcześniej region był w strefie wpływów Chin.


http://www.gazetawyborcza.pl/1,75248,5063205.html

"Kiedy domagamy się tak ważnych dla nas praw i swobód, powinniśmy pamiętać również o spoczywającej na nas odpowiedzialności. Czy uznanie, że inni mają takie samo prawo do pokoju i szczęścia, jak my, nie zobowiązuje nas do niesienia pomocy potrzebującym, a przynajmniej - do unikania czynienia im krzywdy? Zamykanie oczu na cierpienia sąsiada, by nic nie przeszkodziło nam w zrywaniu owoców własnej wolności i powodzenia, jest owej odpowiedzialności odrzuceniem. Musimy rozwijać w sobie zainteresowanie problemami innych - zarówno jednostek, jak i całych narodów."

J.Ś. XIV Dalajlama


Ponad 1,2 miliona Tybetańczyków straciło życie w wyniku chińskiej inwazji i okupacji Tybetu. Trudno dziś znaleźć rodzinę tybetańską, której członkowie nie zostali uwięzieni bądź zgładzeni przez chińskich okupantów.
Przypadki rzezi, tortur, morderstw, bombardowania klasztorów, eksterminacji całych obozów koczowników są doskonale udokumentowane.
Naruszenia praw człowieka w Tybecie obejmują: przetrzymywanie w więzieniach więźniów sumienia i innych więźniów politycznych po niesprawiedliwych procesach, torturowanie i brutalne traktowanie zatrzymanych, stosowanie kary śmierci i egzekucje pozasądowe. Przepisy konstytucyjne i prawne w Tybecie ograniczają możliwości korzystania z podstawowych wolności i nie gwarantują praw człowieka, zgodnych z międzynarodowymi normami.
Wszystkie manifestacje (tj. demonstracje bądź wyrażanie odmiennych poglądów politycznych) niezadowolenia z chińskich rządów - niezależnie od tego, czy pokojowe, czy też nie - władze uznają za "nielegalną działalność separatystyczną", zaś osoby, które im przewodzą lub biorą w nich udział, karane są z rosnącą surowością. Bezlitosne represje są w Tybecie nadal na porządku dziennym.
W okupowanym Tybecie nie ma zwyczaju informowania więźniów o przyczynach ich aresztowania ani o przysługujących im prawach. Rzadko wystawia się i przedstawia nakazy aresztowania.
W Tybecie tortury są jedyną znaną metodą przesłuchiwania więźniów. Podpisanie przez Chiny Konwencji przeciwko torturom 12 grudnia 1986 roku, konwencji, która powinna zacząć obowiązywać pod koniec 1988 roku, nic tu nie zmieniło.
Metody i narzędzia tortur i brutalnego traktowania aresztowanych zostały opisane przez wielu więźniów, którzy byli im poddani: jest to m.in. kopanie i bicie na oślep czym popadnie - pięściami, elektrycznymi pałkami, kolbami karabinów, kijami, a nawet żelaznymi prętami. Raporty mówią również o okrutnych i poniżających metodach wydobywania zeznań: szczuciu więźniów psami, nieludzkim torturowaniu - zwłaszcza kobiet - elektrycznymi pałkami, przypalaniu papierosami, rażeniu prądem itd.
na podstawie: Tybet: Fakty mówią za siebie, Tibet Information Office, Dharamsala 1993


dodam jeszcze tylko ze wczoraj w TV była rozmowa na ten temat z gościem z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, i jakoś ten pan nie nawoływał do buntu tak jak TY .

Helsińska Fundacja Praw Człowieka
http://www.hfhrpol.waw.pl/oswiadczenie-96-pl.html

"Pismo do Prezydenta RP w sprawie poruszenia kwestii przestrzegania praw człowieka w Chinach
W związku z Pańską wizytą w Pekinie zwracamy się do Pana Prezydenta z apelem o poruszenie kwestii naruszeń praw człowieka w Chinach właściwych oraz Tybecie podczas rozmów z Prezydentem Chińskiej Republiki Ludowej i Przewodniczącym Komunistycznej Partii Chin, Hu Jintao.
Chiny do tej pory nie wywiązały się z obietnic, jakie składały światowej opinii publicznej, ubiegając się o zaszczyt zorganizowania Igrzysk Olimpijskich. Sytuacja w dziedzinie praw człowieka nie tylko nie uległa żadnej poprawie - gorzej, władze nasilają dziś represje i, jak przestrzegały wcześniej organizacje praw człowieka, prowadzą łapankę ludzi, którzy mogliby "zaszkodzić wizerunkowi" Chin, ujawniając zagranicznym dziennikarzom prawdę o torturach, prześladowaniach, handlu organami skazanych na karę śmierci, arbitralnych wyrokach, przymusowych wysiedleniach bez obiecanych odszkodowań, i tak dalej: według doskonale udokumentowanych raportów lista ta nie ma końca."

Częściowa lista ofiar marcowych protestów w Tybecie
http://www.hfhrpol.waw.pl/Tybet/raport.php?raport_id=647
Centralna Administracja Tybetańska w Indiach informuje, że liczba ofiar marcowych protestów w Tybecie sięga 140.

Miłych igrzysk Panowie.

Pawel M napisał(a):
dodam jeszcze tylko ze wczoraj w TV była rozmowa na ten temat z gościem z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, i jakoś ten pan nie nawoływał do buntu tak jak TY .

Helsińska Fundacja Praw Człowieka
http://www.hfhrpol.waw.pl/oswiadczenie-96-pl.html

"Pismo do Prezydenta RP w sprawie poruszenia kwestii przestrzegania praw człowieka w Chinach
W związku z Pańską wizytą w Pekinie zwracamy się do Pana Prezydenta z apelem o poruszenie kwestii naruszeń praw człowieka w Chinach właściwych oraz Tybecie podczas rozmów z Prezydentem Chińskiej Republiki Ludowej i Przewodniczącym Komunistycznej Partii Chin, Hu Jintao.
Chiny do tej pory nie wywiązały się z obietnic, jakie składały światowej opinii publicznej, ubiegając się o zaszczyt zorganizowania Igrzysk Olimpijskich. Sytuacja w dziedzinie praw człowieka nie tylko nie uległa żadnej poprawie - gorzej, władze nasilają dziś represje i, jak przestrzegały wcześniej organizacje praw człowieka, prowadzą łapankę ludzi, którzy mogliby "zaszkodzić wizerunkowi" Chin, ujawniając zagranicznym dziennikarzom prawdę o torturach, prześladowaniach, handlu organami skazanych na karę śmierci, arbitralnych wyrokach, przymusowych wysiedleniach bez obiecanych odszkodowań, i tak dalej: według doskonale udokumentowanych raportów lista ta nie ma końca."

Częściowa lista ofiar marcowych protestów w Tybecie
http://www.hfhrpol.waw.pl/Tybet/raport.php?raport_id=647
Centralna Administracja Tybetańska w Indiach informuje, że liczba ofiar marcowych protestów w Tybecie sięga 140.

Miłych igrzysk Panowie.

no i co nie mówie ze ten koleś z HFPC mówił ze w Chinach jest cudownie fantastycznie i ze nie widzi problemy , tylko ze bojkot IO jest głupotą. Co nie wyklucza dostrzegania tego co sie tam dzieje. Zwracają sie do polityka , bo mimo wszystko Prezydenta RP trzeba za takiego uznać , żeby on poruszył ten temat a nie sportowcy którzy nie są temu winni, ani nie są winni polityce Polski w stosunku do Chin

Przecież nie piszę, że igrzyska w Pekinie to "coś złego" Stwierdzam fakt - będa one wykorzystane do promocji na masową skalę, jakiej świat chyba jeszcze nie widział. Rozumiejąc argumenty tych, którzy przyznanie Chinom organizacji igrzysk uważają za skandal, jestem zdania, że bilans chyba będzie raczej dodatni, przede wszystkim dla samych Chińczyków. Niektórzy argumentują, że gigantyczne pieniadze przeznaczone na budowę obiektów olimpijskich lepiej byłoby przeznaczyć na podwyższenie standardów życia na zachodzie kraju. Ja tych pieniędzy nie uważam za całkiem zmarnowane, bo już samo włączenie Chin w krwioobieg sportowego życia świata oznaczac będzie dalszy etap ich otwierania się. Ale to nie zmienia faktu, że impreza zostanie bezwzględnie wykorzystana do propagandowego promowania chińskiej drogi do potęgi, swoistego "chińskiego snu".

Osobiście zamiast "konstrukcji psychicznej" użyłbym określenia "kultura". Prawa człowieka w szerokim rozumieniu Zachodnim pewnie nie nadają się do radosnego przyjęcia przez Chiny, ale nie wolno zapominać, że chodzi tu nie tylko o całe narody i perspektywę historyczną, ale i o jednostki żyjące tu i teraz. Demokracja w naszej wersji prędko do Chin nie zawita (choć w 1913 odbyły się tam powszechne wybory do parlamentu, szybko zdelegalizowanego przez rząd podporządkowany wojsku), ale o ochronę praw jednostki trzeba się upominać. Gdyby nie naciski Zachodu, rząd pewnie nie zniósłby w latach 90. tortur jako oficjalnej metody przesłuchań. Oczywiście nie ma mowy o narzucaniu naszych wzorów myślenia, sankcjach itp., ale o ciągłym przypominaniu naszych standardów w tych sprawach.

Byłem wstrząśniety postępowaniem Kwaśniewskiego, kiedy przyjmował Hu Jintao (dawnego gubernatora Tybetu, dziś prezydenta Chin). Nie tylko zaklejano plakaty i blokowano demonstracje, ale sam Kwasniewski pozwolił sobie na obrzydliwe stwierdzenie (cytuję z pamięci) "Niech różnice w postrzeganiu praw człowieka nie wpływają na nasze stosunki". Gdyby wszyscy postępowali w tak małostkowy sposób, tortury nadal byłyby pewnie oficjalnie dopuszczone, bo Chinom kompletnie by nie zależało na opinii międzynarodowej. Tak, trzeba sugerować kierunek zmian a przede wszystkim rozliczać Pekin z ich własnych obietnic. Bo to same Chiny zobowiązały się do pewnych zmian, a niewiele się (podobno) dzieje. I chyba to wypada egzekwować.

POKOJOWA DEMONSTRACJA PRZECIWKO NIELEGALNEJ OKUPACJI TYBETU
Niedziela, 9 marca, Warszawa

9 marca 2008 r., godz. 13 – w 49. rocznicę powstania narodowego w Tybecie

Przed gmachem Ambasady ChRL w Warszawie, ul. Bonifraterska 1

Chiny od pół wieku nielegalnie okupują Tybet. W wyniku głodu, tortur i prześladowań zginęło ponad 1 200 000 Tybetańczyków.

Obecnie Chiny prowadzą politykę kolonizacji i bezwzględnej eksploatacji ziem tybetańskich, narzucając całkowitą kontrolę nad tradycją i religią Tybetu.
W więzieniach znajduje się ponad setka tybetańskich więźniów politycznych zagrożonych stosowaniem tortur.

Masowe inwestycje i niekontrolowany napływ ludności chińskiej zagraża unikalnemu środowisku naturalnemu Tybetu, a także stabilności ekologicznej całej Azji (w Tybecie swoje źródła mają największe rzeki Azji).

Dyskryminacja i niszczenie tradycji oraz chińskie osadnictwo w Tybecie prowadzą do marginalizacji Tybetańczyków i stwarzają zagrożenie dla dalszego istnienia ich wielowiekowej kultury; Tybetańczycy stają się mniejszością w swoim własnym kraju.

W niespełna pół roku przed rozpoczęciem Igrzysk Olimpijskich w Pekinie, Tybetańczycy i osoby wspierające Tybet na całym świecie upominają się o pokojowe rozwiązanie sprawy Tybetu. Olimpiada jest ogromną szansą, aby dokonać historycznej zmiany i wywrzeć presję na Chiny w celu podjęcia konstruktywnych działań mających zagwarantować podstawowe prawa Tybetańczyków!

10 marca 1959 roku w Lhasie, stolicy Tybetu, wybuchło powstanie przeciwko chińskiej okupacji, w którego następstwie Dalajlama, duchowy przywódca Tybetańczyków, musiał szukać schronienia w Indiach, skąd do dziś podejmuje starania o pokojowe rozwiązanie konfliktu.

MOŻESZ POMÓC:
1. Przyjdź, przyprowadź znajomych!
2. Załóż coś POMARANCZOWEGO, weź POMARAŃCZOWY kwiat (dlaczego pomarańczowy? Przeczytaj:
http://ratujtybet.org/akt..._pomaranczowego
3. Wydrukuj plakat, powieś w szkole, w pracy:
http://ratujtybet.org/pliki/plakat09marca.pdf

BĄDŹ Z NAMI, PRZEKAŻ ZNAJOMYM TEN TEKST TO TAKŻE MOŻE POMÓC

Program Tybetanski
www.ratujTybet.org


Oczywiście że kiedyś się Tybetańczykom uda!!!! Oni tak mocno w to wierzą i ja też......

Petycję podpisało 25 osób ( w ciągu 3 dni). Kto się jeszcze dołączy?

[ Dodano: 2006-12-31, 13:50 ]
To dla stwardniałych serc- fakty z Tybetu. Przeczytajcie koniecznie!
- uwięzienia bez wyroków lub bez sprawiedliwych wyroków za naprawdę pierdoły ( np. posiadanie zdjęcia Dalajlamy)
- tortury ( w tym gwałty, elektryczne pałki itp)- często prowadzą do śmierci lub trwałego kalectwa
- przymusowe aborcje- nawet w 8 miesiącu ciąży( w całych wioskach, na oczach wszystkich są płody do namiotów wrzucane a jak się nie mieszczą- to nawet przed) lub nawet zabijanie noworodków po urodzeniu
- strzelanie do Tybetanczyków próbującuch się przedostac do innego kraju- wynikiem tego że Tybetanczycy nie mogą opuszczac Tybetu- a uciekają przed więzieniem i torturami
- dane z 1996 r. ( obejmują cała ChRL)zapadło 6100 wyroków śmierci z których CO NAJMNIEJ 3500 zostało wykonanych
- obozy pracy- laoagi- najgorsze jakie ludzkość znała- gorsze warunki od sowieckich łagrów i obozów hitlerowskich
- pozbawienie praw religijnych i do samostanowienia
- utrudniony dostęp do edukacji, a przez to do pracy; w pracy zdarza się że występuje dyskryminacja- mniej płacą Tybetańczykom
- to sprawia, że tybetanczycy żyją często jak nędzarze- poniżej ludzkiej godności
- utrudniony dostęp do opieki medycznej- zdarza się, że jedyny lekarz tybetański jest ponad 100 km oddalony i oni muszą taką drogę przez góry pokonywać- jako nedzarze a więc pieszo itp ( mało lekarzy bo małej ilości udało się ukończyć studia)
- mnóstwo dzieci- sierot w sierocińcach- a mnisi którzy uczą ich rodzimego języka i się nimi opiekują są skazywani na śmierć czy tortury
- wykorzystywanie środowiska naturalnego Tybetu i eksploatacja z minerałów

to są fakty które mi przyszły do głowy, fakty znane, a ile jest nieznanych????????

Chiny bardzo brutalnie okupują Tybet, eksploatując ten kraj jak się da i tybetańczyków sprowadzając na dno-jak ktoś nie ma co jeść to nie będzie walczył
tybetańczycy są mniejszością narodową w "swoim" własnym państwie

Pomóżcie! podpiszcie petycję!!!!!

Nie stawajmy za murem obojetności i egoizmu!!!

Misza napisał:
Naprawdę uważasz, że USA nie daje sobie rady w Iraku?


Naprawdę tak uważam. W Iraku zginęło już ponad 4000 amerykańskich żołnierzy, nie licząc rannych, USA wpakowały w tę wojny miliardy dolarów a życie zwykłych Irakijczyków się nie poprawiło, nie licząc tych dziesiątek tysięcy cywilów zamordowanych przez amerykańskich żołnierzy o czym się rzadko wspomina. Ty naprawdę Misza uważasz inwazję USA na Irak sukcesem? Wieź nie żartuj sobie

Pewnie dlatego, że myśliwiec w Chinach jest 100 lat za myśliwcem z USA - no chyba, że Chiny już potrafią produkować niewidzialne samoloty albo myśliwce pionowego startu


Wypowiedź typowego nastolatka zachwyconego "bajeranckim" uzbrojeniem Amerykanów. W czasie wojny bardziej liczy się kto ma więcej samolotów niż kto ma lepsze. Tym bardziej, że awaryjność samolotów i kosz ich produkcji zwykle jest wprost proporcjonalny do jego skomplikowaności.

Nie wiem czy zauważyłeś, ale od czasu II wojny światowej filozofia wojny troszkę się zmieniła i zasoby ludzkie nie odgrywają już roli.


Częściowo prawda, a jak to sparrow88 kiedyś napisał, częściowo prawda czyli gówno prawda Taka filozofia ma o tyle sens jeśli wojna trwa krótko i przeciwnik szybko zostanie pokonany. Gdy wojna się przeciąga to jej koszty, zwłaszcza po tej stronie, która używa supernowoczensnego ale również zajebiście drogiego uzbrojenia są tak olbrzymie, że w konsekwencji państwo to może wojnę przegrać a napewno jej nie wygrać. Nie sądzę, aby w razie wojny z Chinami Amerykanie szybko sobie z nimi poradzili.

Tak - zwłaszcza te demonstracje na całym świecie żeby uwolnić Tybet bardzo pozytywnie wpłynęły na wizerunek Chin.


Weź mnie nie rozśmieszaj, tak naprawdę mało kto się przejął tymi demonstracjami. A większości obywatelom świata zapewne bardziej w świadomości utkwiły zdjęcia tortur jakich dopuszczali się Amerykanie na więźniach irackich niż pacyfikacji Tybetu przez Chiny.

Na sojuszników też bym za bardzo nie liczył,bo podejrzewam, że nie byłbyś w stanie wymienić żadnego.


Np. Iran, który w razie wojny Chin z USA napewno by dostarczał ropy temu pierwszemu. A na jakich sojuszników mogłyby liczyć USA? Jaki kraj byłby na tyle głupi aby wplątywać się w wojnę z Chinami? Francja? może Niemcy? Nie sądzę.

NATO jakoś trwa


jakoś trwa to dobre określenie [/b]

Chiny: Igrzyska Olimpijskie a prawa człowieka

Po zakończeniu letnich Igrzysk Olimpijskich 2004 w Atenach przygotowania do Igrzysk w roku 2008 w Pekinie idą pełną parą.

Po przyznaniu w 2001 roku Pekinowi prawa do organizacji Igrzysk Olimpijskich nastąpiła ledwie wyczuwalna poprawa w kwestii praw człowieka. Zbliżające się przybycie ognia olimpijskiego praktycznie nie miało na nie wpływu. Co więcej, przymusowe przesiedlenia całych społeczności (bez żadnego lub za niewielkim odszkodowaniem) w celu przygotowania miejsca na obiekty olimpijskie są przykładem faktycznego pogorszenia poszanowania praw człowieka z powodu przygotowań olimpijskich.

Wśród projektów budowlanych, na które władze Pekinu ogłosiły przetarg pod hasłem "Nowy Pekin, Nowa Olimpiada - Szansa dla Chin i dla świata", znajduje się komora egzekucyjna, w której skazani na śmierć przez Najwyższy Sąd Cywilny Pekinu będą dostawali śmiertelne zastrzyki.

Jest to jawnym przeciwieństwem "zachowywania godności ludzkiej", której Pekin, jako gospodarz Igrzysk Olimpijskich, zgodził się przestrzegać.

Fakty:

Tybet: Chiny od przeszło 50 lat bezprawnie okupują Tybet, prowadzą politykę dyskryminacji i prześladowań mającą na celu marginalizację Tybetańczyków w własnym kraju.

Kara śmierci: Chiny w dalszym ciągu wykonują więcej egzekucji niż reszta państw świata razem wzięta. Wysoki rangą ustawodawca z południowo-zachodnich Chin powiedział ostatnio, iż Chiny wykonują "prawie 10 000" egzekucji rocznie.

"Reedukacja przez pracę": Ponad 250 000 osób jest przetrzymywanych w Chinach w obozach pracy bez postawienia im konkretnych zarzutów, bez kontaktu z adwokatem, bez procesu oraz bez jakiegokolwiek nadzoru sądowniczego.

Tortury: Tortury są w Chinach czymś powszechnym. Jest rzeczą wielce prawdopodobną, iż ludzie, przechodząc przez system sprawiedliwości karnej, cierpią w wyniku tortur lub innego rodzaju okrutnego, nieludzkiego i poniżającego traktowania.

Wolność słowa i religii: Corocznie za spokojne korzystanie z przysługujących im podstawowych praw wolności słowa i wolności przekonań religijnych zatrzymywanych i skazywanych jest tysiące osób.

na tej stronie można wysłać protest do Prezydenta Chińskiej Republiki Ludowej i Prezydenta Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego :

http://ratujtybet.org/infopage.php?id=16


wstrzyknięty silikon i sztuki z ogonami
Naprawdę robi sie takie rzreczy?
I dopóki mamy rozum i nam się chce to możemy coś na to poradzić. Kto nas ubezwłasnowolnił?
OK. Możemy. Podobnie jeżeli chodzi o głodujące dzieci w Afryce północnej, tortury więźniów w Guantanamo, okupację Tybetu, plantacje maków opiumowych w Afganistanie, ofiary"szwadronów śmierci" w Ameryce Łacińskiej, krzywdy kobiet w Pakistanie, specyficzne pojmowanie demokracji i wojny plemienne w Republice Konga, nielegalne połowy wielorybów w Japonii czy .... żeby zbyt już daleko nie szukać NĘDZĘ i ANALFABETYZM W POLSCE. (Kilka takich petycji się w życiu podpisało. I kilka pewnie jeszcze podpiszę. Nie wszyscy moi znajomi są tak sceptyczni i oporni jak ja jeżeli chodzi o DZAŁANIE. WYbacz cynizm.)
nie wszystko chwytam, odnośnie twoich suk, ale to pewnie z powodu krótkiego pobytu wśród was.

Chodzi o to, że moje suki byłyby cennym nabytkiem dla Rasy jakbym zataił ich pochodzenie. Natomiast to, że dotarłem do Ich przodków sprawia, że prawdopodobnie za kilka lat Rasa ulegnie przez Nie zniszczeniu ponieważ hodowcom się nie będzie chciało czytać. Ja tam się nie upieram przy kończeniu formalności. Dla "dobra Rasy" jestem gotów swoje plany hodowlane mocno zmodyfikować.
Po prostu staje się dla mnie oczywiste, że są ludzie, którzy mają cudownie nieprawdopodobne szczęście i ruszając się raz w roku ze swego dużego miasta np w Bieszczady (piszę o Bieszczadach bo depczę Je od 30 lat, a ktoś mi mówił o takim przypadku. Szczegółów nie pamiętam i nawet mi się nie chce), znajdują PRAWDZIWą NN która ma cechy Ogara, a nikt nie wie skąd się wzięła, po prostu ot, tak. (Najprawdopodobniej przez ostatnie 30 lat Jej przodkowie musieli ukrywać się gdzieś w lasach na Matragonie. ]
Pozdrawiam

Post Scriptum. Korzystając z okazji chciałbym serdecznie przeprosić wszystkich którzy czytali temat "mieszańce - sukces ma wielu ojców, porażka jest sierotą" i ze zdziwieniem zauważyli, że temat zniknął.
Chodzi o to, że napisano do mnie na priv, żebym nie poruszał tego tematu dopóki urzędnikom nie uda się urzędniczych czarów-marów zakończyć. Przychylając się do wniosku poprosiłem Sołtysa aby temat "zamkł" [/b]

Hubert, w zasadzie to powinienem był napisać "nieprzyjemna" (w cudzysłowiu) - chodziło mi o naprawdę fatalną sytuację tego narodu, na obecny moment.

Anyway, chyba łapie o co Ci biega. Przypuszczam iż sprawę z tonglenem i sytuacją narodu Tybetańskiego postrzegasz tak, że ktoś wykonuje praktykę wymiany poprzez medytację (rozumianą tutaj niejako przyciąganie negatywów, rozpuszczanie i odsyłanie aktywnego współczucia) a po jakimś czasie, taka sytuacja rozgrywa się "w realu", tak? Tzn. że najpierw praktyjujący wykonał coś w umyśle, a teraz to samo wykonuje się na jawie, czyli - rzekome przyciągnięcie czegoś negatywnego (tutaj: okupacji kraju) a następnie więc, w jakiś to sposób się sytuacja przekształci w coś dobrego, lub że również w tej złej sytuacji pojawia się coś dobrego...

Nie klei mi się ta wersja, szczerze powiedziawszy Dodatkowo Ci z Chinczyków, którzy okupują Tybet i represjonują ludność, będą musieli kiedyś odebrać za to "zapłatę"....a przyjemna raczej nie będzie...

Raczej obstawałbym za tym, iż kiedyś Ci, którzy obecnie są miłującym pokój ludem, niekoniecznie kiedyś byi tacy mili...i to w dość długim okresie czasu....

Sytuacja po prostu sobie jest. Umysł ją interpretuje, nadaje znaczenie. Przywiązuje się lub nie. Nawet ból fizyczny pierwotnie nie jest ani dobry, ani zły, dopiero po interpretacji umysłu.

Łatwo powiedzieć Spróbuj poddać się tygodniowym, czy miesięcznym torturom (opisy tortur używanych przez Chińczyków na Tybetańczykach znajdziesz w necie) i daj po tym znać jak bardzo ból fizyczny pierwotnie nie jest ani miły (dobry) ani niemiły (zły)

Pozdrawiam
/M


7 czerwiec 2000 Czestochowa
Protestacyjny Marsz Pokoju i Wolnosci
o uwolnienie Ryszarda Matuszewskiego

Kim jest? - Nauczycielem Laja Jogi linii Himawanti, Jogi Uzdrawiania
Bhaiszadzja. Jest
takze Nauczycielem i Przewodnikiem Duchowym tradycyjnych szkol sufickich
indyjskiej
linii al.-Akbarija oraz Zakonu Kherikheba. Joga oznacza "Jednie" i stanowi
esencje
wszelkiej religii. Jezus Chrystus odbyl 18 lat trwajaca pielgrzymke
poswiecona
studiowaniu jogi. Takze Gautama Buddha przed cale zycie studiowal joge. Jak
swiadczy
Biblia, tacy mezowie jak Prorok Samuel czy Dawid zwiazani byli ze szkola
sufich
(ryszich- medrcow). W Tybecie ludzie nie mowia, ze sa buddystami, tylko, ze
praktykuja
joge. Mowimy, ze joga nie jest religia w sensie osobnego wyznania, mowimy,
ze joga jest
trescia i glebia kazdej religii. Laja Joga ukazuje w szczegolnosci to, co
wspolne w
naukach wszystkich religii, wyznan duchowych. Laja jest swiatlem Ekumenii.

Glowa Bractwa Zakonnego Himawanti Ryszard Mohan Matuszewski
-------------------------------------------------------------
Glowa Bractwa Zakonnego Paulinow Izydor Matuszewski

- Czy Czestochowa jest prywatna wlasnoscia Jasnej Gory, skoro Ryszard
Matuszewski
dostal zakaz prowadzenia dzialalnosci duszpasterskiej w Czestochowie?
- Dlaczego Zwierzchnik BZH Ryszard M. juz blisko rok jest wieziony?
- Adwokaci twierdza, ze nie ma podstaw do przedluzania tymczasowego
aresztowania, ale
sady czestochowski i katowicki je przedluzaja; jak to jest mozliwe?
- Czlonkowie BZH chca praktykowac, modlic sie. Papiez mowi o milosci i
braterstwie
religii. Dlaczego wiec dzialalnosc religijno-misyjna Ryszarda M. jest z
taka
zawzietoscia niszczona?
- Czy takiej milosci nauczal Jezus?
- Czy zbrodnia mozna sobie otworzyc bramy niebios?
- Czy klamstwem, pomowieniem mozna przyblizyc sie do Boga?
- Czy nauki prawdy i milosci gloszone przez Ryszarda M. sa zagrozeniem? ...
dla kogo?
- Czy ujawnienie naduzyc jest przestepstwem? Komu zagraza ujawnienie
prawdy?
- Pod znakiem milosci zrodzily sie sady kapturowe i swieta inkwizycja - czy
to w imie
nawrocenia na jedyna sluszna droge katolicka Bog dopuszcza tortury? Bicie,
przemoc
fizyczna i psychiczna?
- Czy potrzebujemy kolejnych meczennikow? Czy sa to normalne metody
traktowania
przywodcow mniejszosci wyznaniowych w Polsce?
- Ryszard M. zostal poddany przymusowym badaniom psychiatrycznym, po
pobiciu i
naszpikowaniu chemia czy to ma cos wspolnego z boskim prawem? Czy to mozna
nazwac
dobrym?
-
Niech przeslaniem bedzie zawolanie sw. Franciszka:
.. "w tym olsnieniu stalo sie dla niego jasne, ze to _rozkazanie odnowienia
kosciola_
nie oznacza odnowy materialnej budynkow koscielnych, ale odnowy kosciola
dusz, odnowy
kosciola chrystusowego, znajdujacego sie podowczas w krytycznym stanie..."
..."widzial bowiem w owczesnych stosunkach i strukturach spolecznych
monarchizm,
feudalizm, a w zakonach prawie absolutna wladze opata. _Nie mogl sie w tym
dopatrzec
ducha ewangelickiego_. Pragnal sw. Franciszek zastapic w owczesnym swiecie,
kosciele
autorytet wladzy, autorytetem milosci...".
Pragniemy, aby w naszym kraju panowal Duch sw. Franciszka, duch milosci a
nie duch
wladzy, przemocy i terroru.
Mamy nadzieje, ze braterska przyjazn, milosc, tolerancja nabierze znamion
rzeczywistego
porozumienia i poszanowania.

Apelujemy do wszystkich ludzi serca, aby sprawa zostala wyjasniona i nigdy
wiecej nie
mialo miejsca podobne postepowanie.
Niemiecki pastor Martin Niemotter powiedzial: ..."Kiedy nazisci przyszli po
komunistow
nic nie powiedzialem poniewaz nie jestem komunista. Potem przyszli po Zydow
i nic nie
powiedzialem poniewaz nie jestem Zydem. Nastepnie przyszli po aktywistow
zwiazkow
zawodowych i tez nic nie powiedzialem, gdyz nie naleze do zwiazkow
zawodowych. Z kolei
przyszli po katolikow, a ja jestem protestantem, wiec takze sie nie
odezwalem. Wreszcie
przyszli po mnie, ale wtedy juz nie bylo nikogo kto by mogl sie za


kimkolwiek wstawic."

Adres do korespondencji:
Himawanti Laya Sangha; c/o Izabela Adila Tryc, 44-103 Gliwice, ul.Reymonta
30/10, tel
(032) 279 68 89




Akcja rozgrywa sie w latach 1955 - 1975. Wielcy
| wlasciciele ziemscy niemilosiernie wykorzystuja biedote na wszelkie
mozliwe
| sposoby. Oczywiscie panuje system kastowy i dominuje wiara w karmana i
| przeznaczenie. Biedota wiejska bardzo mocna przywiazana jest do zasad
wiary
| hinduistycznej i nie buntuje sie nigdy. Inaczej jest u wielkich
posiadaczy
| ziemskich, ktorzy robia sobie kpiny z reinkarnacji i po cichu podsmiewuja
| sie z tej wiary, ktora tak bardzo jest w Indiach potrzebna, dla
utrzymania w
| posluchu setek milionow Hindusow.

| **********
| Mysle ze import wiary w reinkarnacje do krajow Europy niesie w sobie
powazne
| zagrozenie powrotu do niewolnictwa i systemu kastowego. Oczywiscie nie
| bedzie to dotyczyc tych, ktorzy bezposrednio przyjmuja obecnie wiare w
| reinkarnacje oraz wedrowke dusz (kolowrot wcielen i prawo karmy) - lecz
| dopiero dzieci wychowanych w takim wlasnie duchu. Czlowiek, ktory swiezo
| przyjmuje jakas doktryne czy swiatopoglad nie jest jeszcze bezposrednio
| zagrozony SKUTKAMI. Dopiero wychowanie od dziecka w takim wlasnie duchu
moze
| spowodowac tragiczne skutki: wytworzenie sie postaw niewolniczych! Co
| wiecej: wnuki i prawnuki tak wychowanych nie tylko ze stana sie
pierwszymi
| kandydatami na niewolnikow, ale beda sklonne przyjac system kastowy! Beda
| godzic sie z cierpieniem, poniewierka, nedza.....Taki los gotuja swoim
| dzieciom ci, ktorzy juz od mlodu zaszczepiaja w nich te niewolnicze


idee....

nikt sie tym nie oburza??!!) Niby wierzacy w reinkarnacje Tybetanczycy
powinni
pogodzic sie z losem co utrzymujesz. Nic z tego. Oni walcza. Dalajlama nie
poddal sie choc chyba kazdy na jego miejscu by sie poddal. Wiezienia sa
pelne
Tybetanczykow, choc ich walka chocby biorac pod uwage proporcje ilosciowe
jest
beznadziejna - ale ONI, wierzacy w REINKARNACJE sie nie nie poddaja. Chocby
i
wychodzac na ulice i spewajac hymn (dziwczynka majaca 14 lat zostala za to
skazana na 10 lat wiezienia - byla codziennie gwalcona i zmuszana do
niewolniczej pracy, gdy wyszla z wiezienia wygladala na 50 lat i nigdy juz
nie
bedzie zdrowa, ale sie nie poddala) I co ty na to? Dalajlama stwierdzil ze
panstwo Tybetanskie nie bylo idealne (nie udaje ze wszystko bylo dobrze!)
ale
stwierdzil ze wkoncu i tak zwycieza. (Kto w to dzis wierzy? Nikt! Powtarzam
nikt! Rzaden politolog, ani nawet rzaden inteligentny czlowiek nie widzi
zadnej
przeslanki aby to sie moglo ziscic, ale oni wierza  i sie nie godza ze
swoim
losem) CZEKAM NA ODPOWIEDZ. Co zrobisz z tym fantem?


To jest ta slynna hinduska droga wymyslona przez Ghandiego: zasada
non-violance, czyli bez przmocy.
Ty to nazywasz walka. Tymczasem jest to "bierne poddawanie sie". Wystawianie
sie na tortury i cierpienie dla idei. Zgodne z zasadami hinduizmu i naukami
plynacymi z przyjecia zasady reinkarnacji. A niech cierpie dla idei - w
nastepnym zyciu bede za to szczesliwy! To jest SZCZYT oglupiania ludzi. Ze
tez Dalajlamie sie to udaje.....

Elity wcale nie promuja takiej idei .


Wida golym okiem ze promuja. Ty jestes jedna z pierwszych ofiar. Kandydatem
na niewolnika.

Jesli juz to podpieraja
sie "wartosciami chrzescijanskimi"


Raczej walczy sie z "wartosciami chrzescijanskimi" na wszelkie mozliwe
sposoby. Popatrz na siebie. Inni swiadkowie mi nie sa potrzebni.

Jak to sobie wyobrazasz? Clinton oglasza ze
jest inkarnacja Waszyngtona i ludzie wybieraja go na prezydenta?


Co ty za glupoty opowiadasz??????

Przeciez kazdy
by sie wtedy przyzanwal do jakis tam wcielen.


No wlasnie. To po co gadasz takie glupoty?

System kastowy istnieje i teraz i
to bez takich ruczkow. Wystarzczy spojzec na slynne "klany" Kennedych,
Bush'ow i
inne. Podstawa i ch funkcjonowania jest pieniadz.


Ale zeby pieniadz sie nadal mnozyl - potrzebni sa niewolnicu i ustroj w
ktorym nikt sie nie bedzie buntowal. W sam raz pasuje tu wiara w
reinkarnacje.

Elity polityczne sie zamykaja
z powodu wlasnie pieniedzy i nie potrzeba tu wprowadzac reinkarnacji.


Socjotechnicy elit wprowadzaja to w ich imieniu. Sami finansisci moga nawet
nie znac tej metody. Ba, sami moga nawet czasem ulegac uludnej teorii.....To
tak jak sprzedajacy narkotyki, sami czasem probuja i uzalezniaja sie.....

Co wiecej - wlasnie
reinkarnacja by to mogla wywrocic!


Alez skad. Wiara miliardow w reinakrnacje zapewni spokojny sen i dostatnie
zycie nielicznym elitom, ktorzy smiac sie beda w kulak po cichu z naiwnosci
mas.

--


Paszczak PETERKA


Witam

Informuję o mającej się odbyć w Szczecinie pokojowej
demonstracji solidarności z narodem Tybetu, która odbędzie się w
najbliższą niedzielę, 30.03.2008, na Jasnych Błoniach, przy
fontannie Bartłomiejce, o godz.18:00.

Pozdrawiam serdecznie
Acoustic

„Mówię do was jako człowiek, współmieszkaniec planety, którą przyszło nam dzielić. Mówię też do was jako zwykły mnich buddyjski, który wierzy w wartość i moc miłości i współczucia, będących istotą mojej wiary. Istoty ludzkie, więcej, wszystkie czujące istoty, ludzie i zwierzęta, mają prawo do szukania szczęścia i życia w pokoju. Z drugiej strony, nikt nie ma prawa do zadawania innym bólu i cierpień.„
Z wystąpienia Dalajlamy w Parlamencie Europejskim w Strasburgu, 2001

Choć cywilizacja narodu tybetańskiego ginie dosłownie na naszych oczach to poza nielicznymi, umiarkowanymi protestami tu i ówdzie reszta świata pozwala na to bez żalu i komentarza. Wiele cywilizacji zaginęło lub upadło w przeszłości, rzadko jednak ma się sposobność być świadomym i naocznym świadkiem takich tragicznych wydarzeń.
Protestujący tybetańscy mnisi i mniszki wiedzą, że umrą i są na to gotowi. Po długich torturach wielu zginie w celach tajnych więzień. Umrą ze spokojem i bez nienawiści w sercu.

W chwili, gdy świat już nie będzie patrzył, ci Tybetańczycy, którzy ryzykują wszystko, by skupić uwagę na hańbie Chin, będą bez szans.

Nie bądźmy obojętni.
Niech głos szczecinian dołączy się do innych głosów na całym świecie.

PROGRAM DEMONSTRACJI
SZCZECIN – TYBET – SOLIDARNI

Niedziela, 30 marca, godz. 18:00
Jasne Błonia

Spotkanie będzie miało charakter refleksyjny, demonstrację rozumiemy jako demonstrację zrozumienia i poparcia.

Demonstracja solidarności z Tybetem składa się z kilku elementów.

Od strony merytoryczno-informacyjnej usłyszymy krótki wykład na temat historii Tybetu od 1950 roku, a więc od czasu aneksji Tybetu przez Chiny po bieżące wydarzenia, pozwalający na zobaczenie zależności przyczynowo-skutkowych i mechanizmów działania reżimu chińskiego.
Ponadto, usłyszymy krótki wykład o przebogatej kulturze narodu leżącego na najwyższym płaskowyżu świata i jej stopniowej zagładzie.
Tę część spotkania poprowadzi tybetolog, pan dr Piotr Klafkowski.

Spodziewamy się także wystąpień innych gości:
Tybetańczyków, mieszkających obecnie w Polsce, opowiadających o swojej ucieczce z Tybetu i życiu na uchodźstwie, jak też udziału Jane Friedewald, znanej nauczycielki medytacji z Niemiec.

Na aspekt wizualny spotkania składa się prezentacja materiału filmowego z pobytu J.Św. Dalaj Lamy w naszym mieście, prezentacja zdjęć archiwalnych z okresu Rewolucji Kulturalnej, a także filmów i zdjęć ze współczesnego Tybetu – materiał ten będzie stanowić tło do wystąpień gości.
Jest on kompilacją materiałów otrzymanych od Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, Programu Tybetańskiego fundacji Inna Przestrzeń, a także ze zbiorów polskich tybetologów (pan dr Klafkowski, pan Marek Kotwas) i zbiorów prywatnych.

Aktorzy Teatru Polskiego stworzą nastrój refleksyjno-poetycki odczytując wybrane wiersze prześladowanych mnichów i mniszek, fragmenty dzieł Dalajlamy i wielkich myślicieli Tybetu, jak też krótkie biograficzne teksty więźniów politycznych.

Uczestnicy spotkania będą mieli okazję wyrazić aktywnie swoje poczucie solidarności z Tybetańczykami poprzez ułożenie pokojowych haseł z kamieni pomalowanych na pomarańczowo - w duchu tradycji mandali dla pokoju. Dostępne będą także księgi pamiątkowe, gdzie chętni będą mogli wpisać swoje życzenia dla narodu tybetańskiego – skan zostanie przesłany do siedziby J.Św. Dalajlamy do Dharamsali. Zapalimy także znicze jako znak współczucia dla ofiar obecnych prześladowań i znak nadziei na pokojowe rozwiązanie problemu.

Całość spotkania poprowadzi pan Adam Opatowicz

Też jestem za wolnym Tybetem, ale primo, po co im wolność? Siedzieć cicho, a będzie git. Drugie primo, co z nią zrobią? Trzecie primo, ultimo, co dalej, jak już będą wolni? Bez pomocy chińskiej gospodarki będą ostro pikować w dół. I to ostro jak cholera


Zacytowałam to akurat, ale czytając niektóre wpisy to hmm..napiszę tylko, że dobrze byłoby cokolwiek przeczytać zanim zajmie się głos w takiej dyskusji i wyrazi swą opinię.

A jak Wam się nie chce szperać to kilka faktów w pigułce (za dzisiejszym Dużym Formatem)

- W 1951 roku tybetańksa delegacja pojechała na rozmowy do Pekinu. Została uwięziona i zmuszona do podpisania ,,17 punktowej ugody" Pieczęcie na ugodzie sfałszowano. Upoważniała ona Chiny do wprowadzenia na teren Tybetu swych wojsk, a chiński rząd do prowadzenia tybetańskiej polityki zagranicznej. Gwarantowała jednak Tybetańczykom autonomię oraz poszanowanie religii i obyczajów (zachowanie funkcji Dalajlamy i Panczenlamy)

- marzec 1959 wybucha powstanie w Lhasie (Tybetanczycy otoczyli pałac Dalajlamy, bo bali się że zostanie on uprowadzony do Pekinu) Podczas tłumienia powstania zginęło 87 tysięcy Tybetańczyków. Dalajlama ucieka do Indii gdzie w 1963 roku ogłasza konstytucje, tworzy się parlament na wychodźstwie

- Dalajlama od lat nie domaga się dla Tybetu wolności lecz jedynie autonomii zagwarantowanej w narzuconej przez Chiny ,,17 punktowej ugodzie" Od lat też zabiega o podjęcie dialogu z władzami Chin.

- W listopadzie 2005 po latach negocjacji z Chinami pierwszą wizytę w Chrl złożył sprawozdawca ONZ do spraw tortur. Stwierdził, że praktyka stosowana w ChRL ma nadal charakter powszechny. ,,Bicie i tortury są rutynową techniką przesłuchań. Wśród narzędzi używanych do bicia są elektryczne pałki, od ktorych skóra pokrywa się pęcherzami i nabiera zielonego koloru. Dla wzmocnienia efektu polewa się podczas bicia wodą. Pałki używane są też do gwałcenia. Więźniów wiesza się za wykręcone i związane na plecach ręce, wyrywając je ze stanów barkowych. W takiej pozycji zawiesza się też ich nad paleniskiem, do którego wrzucane są strączki chilli." Więźniów dręczy też się procedurami pseudomedycznymi - pobiera im się bez znieczulenia płyny ustrojowe np. płyn mózgowo -rdzeniowy, który służy do produkcji leków.

Torturą jest też praca więźniów. Relacja dziewczyny, która została aresztowana w wieku 13 lat za śpiewanie pieśni patriotycznej. W więzieniu spędziła 12 lat. ,,W Drapczi pracowałyśmy w szklarni. Stosuje się tam środki owadobójcze przed którymi więźniowie nie są chronieni. Wdychamy wszystkie te opary. Nawozi się ludzkim kałem, który trzeba wybierać z dołów kloaczniczych. Jedna więźniarka wchodzi do takiego dołu, wybiera kał rękami, napełnia wiadro i podaje drugiej. Ma go wszędzie: na twarzy, we włosach, w ustach"

- przypomnę tylko, ze do takiego więżienia mozna trafić za samo posiadanie flagi Tybetu, zdjęcia Dalajlamy lub tak jak ta dziewczyna za śpiewanie piosenki

-Religia od zawsze była bardzo silnie związana z Tybetańską kulturą. Niestety już od dawna nie uświadczysz tu wolności religijnej. Większość z zabytkowych klasztorów została zburzona, te ktore zostały są kontrolowane przez chińskie władze, które przejęły nawet kontrolę nad religijnym rytuałem poszukiwania reinkarnacji zmarłych mistrzów duchowych.

A teraz odpowiedź na post Bialixa - czyli jak to bez Chińskiej pomocy gospodarczej Tybet by sobie nie poradził

- Co prawda władze Chin głosza, że dzięki olbrzymim dotacjom wyciągają Tybet z zacofania gospodarczego. Jednak dotacje są głównie przeznaczone na wspieranie chińskiej kolonizacji Tybetu. Dzieki ulgom podatkowym i dotacjom na ,,modernizacji Tybetu" bogacą się Chińczycy. Dotację nie ida na oświatę czy opiekę zdrowotną. Duża ich część idzie na przemysł drzewny i wydobywczy (prowadzony jest on rabunkowo i niszczy naturalne środowisko) Zatrudnienie w nim znajdują chińscy osadnicy.
W ramach dotacji zbudowano też kolej do Lhasy, która oprucz tysięcy chińskich osadników przyniosła Tybetańczykom jedynie zniszczenie pastwisk i ostoji dzikiej zwierzyny. Przy jej budowie pracowali Chinczycy więc nie dała Tybetańczykom miejsc pracy.

- Z raportów wynika, że ponad 70% Tybetanczyków z Tybetańskiego Regionu Autonomicznego żyje poniżej granicy ubóstwa. Wielu głoduje, nie ma pracy, mieszkań, dostepu do szkół i opieki zdrowotnej. Służba zdrowia jest odpłatna i większości Tybetańczyków na nia nie stać

- W dostępie do mieszkań preferowani są przesiedleńcy z Chin, aby zapewnić im mieszkania burzy się stare domy Tybetańczyków. Wysiedleni nie dostają żadnych rekompresat. W 2002 mimo protestów władze zaczęły wyburzać zabytkowe domy i wznosić nowe budynki w starej, objętej ochroną UNESCO części Lhasy

Dawniejsi podróżnicy komentowali teokratyczny despotyzm w Tybecie. W 1895 roku Anglik dr A. L. Waddell pisał, że ludność żyła pod „nieznośną tyranią mnichów" i diabelskich przesądów, które stworzyli do terroryzowania ludzi. W 1904 roku Perceval Landon nazwał rządy dalajlamy „machiną ucisku". W tym samym mniej więcej czasie inny angielski podróżnik, kapitan W. F. T. O'Connor zauważył, że „wielcy właściciele ziemscy i kapłani (...) we własnych posiadłościach sprawują despotyczne rządy, od których nie ma odwołania", podczas gdy ludzie są „uciskani przez potworny rozrost życia klasztornego i duchowieństwa". Władcy tybetańscy „wynaleźli poniżające legendy i pobudzają ducha przesądów" wśród zwykłych ludzi. W 1937 roku inny odwiedzający, Spencer Chapman, napisał: „Lamaistyczny mnich nie spędza czasu na opiekowaniu się ludźmi czy kształceniu ich (...) Żebrak przy drodze jest dla niego niczym. Zazdrośnie strzegą wiedzy, która jest prerogatywą klasztorów i służy wzmocnieniu ich wpływów i bogactwa" [_20_].
Okupacja i rewolta


Sam Dalajlama stwierdził, że "dominujący wpływ buddyzmu [w Tybecie] wśród otwartych przestrzeni nienaruszonego środowiska wytworzył żyjące w harmonii i oddane pokojowi społeczeństwo. Cieszyliśmy się wolnością i zadowoleniem [_4_]." Historia Tybetu pokazuje inny obraz. W XIII wieku cesarz Kubilaj ustanowił pierwszego Wielkiego Lamę, który miał zwierzchnictwo nad wszystkimi innymi lamami, podobnie jak papież nad biskupami. Kilka stuleci później cesarz Chin wysłał do Tybetu armię, żeby wesprzeć Wielkiego Lamę, ambitnego 25-letniego mężczyznę, który nadał sobie tytuł Dalaj [ocean] lamy, władcy całego Tybetu. Oto ironia historii: pierwszy dalajlama otrzymał swój urząd dzięki wsparciu armii chińskiej.

Dla wzmocnienia swej władzy poza możliwość ziemskich wyzwań dalajlama przejął klasztory, które nie należały do jego sekty i podejrzewa się, że zniszczył pisma buddyjskie, sprzeczne z jego roszczeniami do boskości. Kolejny dalajlama prowadził życie sybaryty, miał wiele kochanek, urządzał przyjęcia dla przyjaciół i ogólnie zachowywał się w sposób niestosowny dla wcielonego bóstwa. Z tego powodu zginął z rąk swoich kapłanów. W ciągu 170 lat, mimo przyznanego im statusu bogów, kapłani lub inni dworacy zamordowali pięciu dalajlamów [_5_].


W Tybecie dalajlamów tortury i okaleczenia — włącznie z wyłupywaniem oczu, wyrywaniem języka, przecinaniem ścięgien nóg i amputacją — były ulubionymi karami dla zbiegłych chłopów pańszczyźnianych i złodziei. Podczas podróży przez Tybet w latach sześćdziesiątych XX wieku Stuart i Roma Gelder przeprowadzili wywiad z byłym chłopem pańszczyźnianym, Tserch Wang Tuci, który ukradł dwie owce należące do klasztoru. Wyłupiono mu za to oczy i okaleczono dłoń tak, że była zupełnie bezużyteczna. Powiedział im, że nie jest już buddystą: „Kiedy święty lama powiedział im, żeby mnie oślepili, zrozumiałem, że niczego dobrego nie ma w religii" [_16_].


Chińscy komuniści zajęli Tybet w 1951 roku, roszcząc sobie prawo do zwierzchności nad krajem. Traktat z 1951 roku zapewniał pozorną autonomię pod rządami dalajlamy, ale dawał Chinom kontrolę militarną i wyłączne prawo do prowadzenia polityki zagranicznej. Chińczycy mieli także zapewnioną bezpośrednią rolę w administracji wewnętrznej, żeby „działać na rzecz reform społecznych". Początkowo działali ostrożnie, polegając na ogół na perswazji w celu osiągnięcia zmian. Wśród najwcześniejszych reform było zredukowanie lichwiarskich procentów i zbudowanie kilku szpitali i dróg. „Wbrew popularnemu na Zachodzie przekonaniu — pisze jeden z obserwatorów — Chińczycy starali się pokazać szacunek dla kultury i religii Tybetu". Nie skonfiskowano żadnych arystokratycznych czy klasztornych własności i panowie feudalni nadal sprawowali rządy nad swoimi dziedzicznymi chłopami [_21_].


Reszta tekstu na
http://zaprasza.net/a_y.p...b0c5c97ce2eaaff

Pozdrawiam.

Państwo tybetańskie posiada wielowiekową historię, własny język, kulturę i tradycję. Mimo tego Chińska Republika Ludowa zabrała Tybetańczykom prawo do istnienia jako samodzielne państwo wchodząc do tego kraju w 1950 r.

Mao Zedong po proklamowaniu CHRL na placu Tiananmen w październiku 1949 r. poszedł drogą „demokracji ludowej”. Rozpoczęło się wówczas porządkowanie tego państwa, jego prawa oraz struktur wzorem ZSRR.

Tybet nie był zupełnie usankcjonowanym państwem jednak mimo tego był uznawany w stosunkach międzynarodowych jako niezależny, osobny kraj.
Chiny natomiast rościły sobie prawa do wyzwolenia ziem uznawanych przez Pekin jako chińskie.. Konflikt próbowano załatwić na arenie międzynarodowej. I tak, władze Tybetu wysłały prośbę do USA i Wielkiej Brytanii o pomoc w mediacji z Chinami.
Niestety nikt nie chciał wówczas mieszać się w sprawę Tybetu i nie podjęto większych działań. Chiny postawiły wówczas żądanie stronie tybetańskiej dotyczące tego iż miano uznać ziemie Tybetu za należące do Chin oraz uznanie iż obronność tego regionu miała leżeć wyłącznie w gestii chińskiej. Te pretensje nie zostały uznane.
Tybet doczekał się reakcji ChRL, 7 października 1950 roku, kiedy to 40 tys. żołnierzy zaatakowało z ośmiu stron stolicę wschodniego Tybetu. Opór 8 tys. Tybetańczyków był bezowocny. Armia Ludowo Wyzwoleńcza zebrała wówczas krwawe żniwo 4 tysięcy Tybetańczyków co było właściwie początkiem dramatu tego narodu.

Dalajlama wystosował specjalny list do ONZ z prośbą o pokojowe rozwiązanie konfliktu. Nie przyniósł on jednak żadnego rezultatu co spowodowało iż rząd tybetański został zmuszony do podpisania z Chinami tzw. siedmiopunktowej ugody (kwiecień 1951).
Dalajlama nigdy nie uznawał tego układu za wiążący (a tylko on mógłby go wówczas uznać za obowiązujący), gdyż został on zatwierdzony pod przymusem. Umowa ta uprawniała chińskie wojska do naruszenia granic Tybetu oraz przejęcia przez najeźdźców kompetencji tybetańskiej polityki zagranicznej. Chińczycy natomiast obiecywali zostawić system polityczny, nie ingerować w sfery religii (zostawić status Dalajlamy i Panczenlamy), obyczajów i przestrzegać tybetańskiej autonomii. Nigdy jednak nie wypełniali tego zobowiązania.

W 1959 roku, 10 marca w obawie przed uprowadzeniem Dalajlamy, Tybetańczycy zorganizowali wiece niepodległościowe co przerodziło się w powstanie przeciw Chińczykom.
Dalajlama w chwili kiedy sytuacja stałą się dramatyczna uciekł do Indii wraz z ok. 80 tysiącami Tybetańczyków. Wówczas to rozpoczęły się najkrwawsze represje wobec tybetańskiej autochtonicznej ludności.

Od chińskiej agresji na Tybet, grubo ponad milion Tybetańczyków zginęło z głodu, na skutek uwięzienia, tortur bądź egzekucji. W Tybecie nie ma mowy o wolności prasy, religii czy zgromadzeń. Chiny od ponad 50 lat starają się zniszczyć tożsamość narodową Tybetańczyków.

Przywódca Tybetu, Dalajlama powiedział „Istnieje niebezpieczeństwo, że naród tybetański i jego dziedzictwo kulturowe znikną z powierzchni Ziemi. Sytuacja jest bardzo poważna: to kwestia życia lub śmierci. Jeżeli zatriumfuje śmierć, nie pozostanie nic".

Obecnie na świecie mamy wiele inicjatyw wspomagających dążenia Tybetu do pokoju i własnej państwowości. Inicjatywy te jednak są niestety prowadzone wyłącznie pozarządowo bez wsparcia żadnego z ważniejszych państw.
Jest jednak nadzieja bo w porównaniu z latami ubiegłymi coraz więcej mówi się o Tybecie i coraz częściej potępia się Chiny za tamtejsza politykę.
Nadzieję przejawia także obecny przywódca Dalajlama XIV który powiedział „Żadnemu tyranowi nigdy i nigdzie nie udało się stłumić odwiecznego pragnienia ludzi, aby żyć w wolności - aby myśleć, co chcą, działać w sposób jaki uważają za najlepszy dla wspólnego dobra, i żyć jak ludzie, a nie jak roboty lub niewolnicy. Nawet jeśli Chińczycy zetrą na proch nasz święty kraj, Tybet powstanie z tego popiołu jako wolne państwo, nawet jeśli miało by nam to zabrać wiele czasu. Żadnemu imperium nie udało się długo trzymać ludzi w kolonialnej niewoli".

Chciałbym Was zaprosić do poruszenia tematu związanego z historią Tybetu.
Dlaczego świat nie reagował i nie reaguje na to co ma tam miejsce?
Czy naród tybetański może przetrwać tę próbę?
Zapraszam także do poruszenia kwestii więźniów politycznych a w nich najważniejszego - Panczenlamy XI.

nie wiem czy to widzieliście, ale warto zwrócic uwagę...

http://ratujtybet.org/infopage.php?id=16

Chiny: Igrzyska Olimpijskie a prawa człowieka

Po zakończeniu letnich Igrzysk Olimpijskich 2004 w Atenach przygotowania do Igrzysk w roku 2008 w Pekinie idą pełną parą.

Po przyznaniu w 2001 roku Pekinowi prawa do organizacji Igrzysk Olimpijskich nastąpiła ledwie wyczuwalna poprawa w kwestii praw człowieka. Zbliżające się przybycie ognia olimpijskiego praktycznie nie miało na nie wpływu. Co więcej, przymusowe przesiedlenia całych społeczności (bez żadnego lub za niewielkim odszkodowaniem) w celu przygotowania miejsca na obiekty olimpijskie są przykładem faktycznego pogorszenia poszanowania praw człowieka z powodu przygotowań olimpijskich.

Wśród projektów budowlanych, na które władze Pekinu ogłosiły przetarg pod hasłem "Nowy Pekin, Nowa Olimpiada - Szansa dla Chin i dla świata", znajduje się komora egzekucyjna, w której skazani na śmierć przez Najwyższy Sąd Cywilny Pekinu będą dostawali śmiertelne zastrzyki.

Jest to jawnym przeciwieństwem "zachowywania godności ludzkiej", której Pekin, jako gospodarz Igrzysk Olimpijskich, zgodził się przestrzegać.

Fakty:

Tybet: Chiny od przeszło 50 lat bezprawnie okupują Tybet, prowadzą politykę dyskryminacji i prześladowań mającą na celu marginalizację Tybetańczyków w własnym kraju.

Kara śmierci: Chiny w dalszym ciągu wykonują więcej egzekucji niż reszta państw świata razem wzięta. Wysoki rangą ustawodawca z południowo-zachodnich Chin powiedział ostatnio, iż Chiny wykonują "prawie 10 000" egzekucji rocznie.

"Reedukacja przez pracę": Ponad 250 000 osób jest przetrzymywanych w Chinach w obozach pracy bez postawienia im konkretnych zarzutów, bez kontaktu z adwokatem, bez procesu oraz bez jakiegokolwiek nadzoru sądowniczego.

Tortury: Tortury są w Chinach czymś powszechnym. Jest rzeczą wielce prawdopodobną, iż ludzie, przechodząc przez system sprawiedliwości karnej, cierpią w wyniku tortur lub innego rodzaju okrutnego, nieludzkiego i poniżającego traktowania.

Wolność słowa i religii: Corocznie za spokojne korzystanie z przysługujących im podstawowych praw wolności słowa i wolności przekonań religijnych zatrzymywanych i skazywanych jest tysiące osób.

Powiedziano:

"Igrzyska zawsze pokojowo gromadziły ludzi, by okazać szacunek dla powszechnych zasad moralnych."

Międzynarodowy Komitet Olimpijski

"jesteśmy przekonani, iż Igrzyska Olimpijskie przyczynią się do poprawy poszanowania praw człowieka w Chinach"

Jacques Rogge, Prezydent Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego

"Dałbym sobie rękę uciąć iż w kwestii praw człowieka sytuacja się poprawi."

Francois Carrard, dyrektor wykonawczy Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego

"Jesteśmy pewni, iż organizacja Igrzysk w Chinach przyczyni się nie tylko do rozwoju naszej gospodarki, lecz również poprawi sytuację praw człowieka."

Wang Wei, Sekretarz Generalny Pekińskiego Komitetu Organizacyjnego

"Jak na razie niewiele zostało uczynione, aby poprzeć te zapewnienia..."

Amnesty International

Wiec lepiej zgladzic Czeczenow niz ryzykowac zapasc panstwa na wzor ZSRR


A czemu lepiej? Czeczeni to żywi ludzie. Rosja już nie.

Szczescie?


Wyzwolenie od ucisku.

Zostana najbiedniejszym panstwem regionu i przyczolkiem dla terrorystow, handlarzy bronia i tym podobnych cwaniakow.


A czym w takim razie jest Rosja, skoro w niej naziole ganiają z kałasznikami i shotgunami?

A nie pisze gdzies ze trzeba miec legitymacje ze soba?


Mozę i tak pisało. Ale po co tak pisało? Czy aby nie po to żeby łatwiej mi mandat wlepić?

i wiem ze to bandyta.


Skąd? Z chińskiej encyklopedii?

Tak, bo to akurat ich cel sam w sobie..


To w końcu opłacalne czyż nie?

Ciekawe co Czeczeni mysla o tych swoich wyzwolicielach


Nie myślą, jak widzisz rząd Rosji robi to za nich.

Zapewni, wystarczy siedziec cicho i zajac sie swoim domem rodzina i praca, a nie wszczynac wojny


Jak już mówiłem- silne państwo nie miałoby w tym interesu.

Nie wiem


Więc skoro takiej okreslonej liczby nie ma to na gówno zdają się teorię o prawnym posiadaniu ziem.

Mozesz sobie nie wierzyc, ale faktem jest ze one istnieja.


Jakoś nie widzę ich. Bozia też ponoć istnieje, ale jeszcze w życiu jej nie widziałem i nie uświadczyłem.

Jestes Polakiem i mozesz sto lat zaprzeczac i tak tego nie zmienisz.


Nie jestem Polakiem. Co mnie czyni Polakiem?

Akurat ty nie masz co w Polsce narzekac.


Wierz mi że mam.

Zatruwaja zycie spokojnym ludziom


A w czym tu jest lepszy Putin?

Ale reszta świata w nie wierzy.


Są i tacy co w Boga wierzą. A jednak wiarą wszystkiego nie uzasadniają.

Czemu? W Polsce dobrze sie zyje.


Pokazałbym ci parę zdjęć ze wsi leżących obok mojej miejscowości to zmieniłbyś zdanie. Zresztą na obalenie tej tezy byłby dobry też sąsiedni budynek który widzę z okna. Popękany, wodę z niego wylewają miskami na ulice bo widocznie coś jest nie tak z kanalizacją. Remontu chyba nie widział od czasów Gierka a nadal w nim mieszkają ludzie.

Gdy sie go nie drazni to na pewno zachowuje sie inaczej.


Tak. Wydaje rozkaz rozstrzelania, przed torturami. :D

Bez przesady nie kazdy kto stworzyl ptoege kraju jest Hitlerem


Tak na nazwisko nie ma, ale bardzo prawdopodobne że jest faszystą.

Gadasz jakby Mao chcial zdobywac Australie. Bez przesady


Jakby miał bombę atomową i okazję to kto wie.

Ale nie musial atakowac Polski np.


A to czemu? Przecież po rozbiorach Polska była niemiecka. To tak jak z usprawiedliwieniem zajęcia Tybetu.

1

http://blip.tv/file/1903244/
Uwaga: nagranie zawiera sceny drastyczne!

Ujęcia wprost pokazują pojmanych Tybetańczyków wleczonych po ziemi, skrępowanych i skutych kajdankami, bitych przez chińską policję. Komentarz do ujęć wskazuje, że zostały wykonane „w Lhasie lub okolicy” po 14 marca 2008 r.

Ujęcia pokazują także szokujące i drastyczne cierpienia zadane młodemu świeckiemu Tybetańczykowi o imieniu Tendar, który próbował zapobiec biciu przez chińską policję buddyjskiego mnicha w Lhasie, 14 marca 2008 r. Według filmu Tendar był „przypalany papierosami, przebito mu stopę gwoździem oraz bito pałką elektryczną.” Nagranie wyraźnie pokazuje gnijące rany mężczyzny. Według nagrania Tendarowi odmówiono podstawowej opieki medycznej w szpitalu wojskowym, po czym został zabrany do Szpitala Ludowego. W szpitalu usunięto 2,5 kg tkanki w celu oczyszczenia ran. Rodzina przeznaczyła znaczne środki na jego leczenie, które jednak okazało się nieskuteczne. Tendar zmarł w wyniku obrażeń.

Nagranie wideo ukazuje także wzmożoną obecność chińskich służb paramilitarnych w stolicy Tybetu, Lhasie, potwierdzając ostatnie doniesienia o wprowadzonym de facto stanie wojennym na terenie Tybetu.

Są to pierwsze dokumenty wideo potwierdzające wprost stosowanie tortur przez chińskie władze podczas pacyfikacji protestów w 2008 roku, oraz jedne z nielicznych tego typu dokumentów, które udało się przemycić z Tybetu na zachód od 1998 roku.

Według informacji Tybetańskiego Rządu na Uchodźstwie, na dzień 31 stycznia 2009, także w wyniku bicia i tortur etc. zginęło około 220 Tybetańczyków, ponad 1294 zostało rannych, ponad 5600 aresztowanych, 290 skazanych, a ponad 1000 „zaginęło”.

więcej informacji: http://www.tibetonline.tv...re-in-Tibet.mov

ratujtybet.org

Przedstawiamy wyjątkowe świadectwo Francuza, znającego dobrze Tybet. Opowiada on o tym jak wyglądał Tybet dziewięć miesięcy po powstaniu w Lhasie. Chińskie represje nie tylko się nie zmniejszyły, ale ślepa brutalność zdaje się być elementem codzienności. Wszechobecna wojskowa okupacja. Nieustanna policyjna inwigilacja. Arbitralne aresztowania. Opustoszałe klasztory. Dręczeni mnisi i mniszki. Koczownicy zmuszeni do osiedlenia się. Młodzi mieszkańcy miast znikający bez śladu. Brutalne tortury. Chęć rozwiązania problemu niepodległościowych ruchów w Tybecie metodami terroru i zastraszenia.

Carlo Blanco jest pseudonimem. Autor zdecydował się ukryć swoje nazwisko, żeby nie narazić na niebezpieczeństwo osób, które spotkał...
całość: http://ratujtybet.org/akt...elacja_Francuza